© BORA - hansgrohe / Bettiniphoto & VeloImages

Rafał Majka świetnie rozpoczął swoją tegoroczną przygodę z podjazdami. Polak wyglądał dziś bardzo dobrze i jako piąty wjechał na szczyt Jebel Hafeet.

Kolarz z Zegartowic dość dyskretnie rozpoczął ten sezon. Podczas gdy w klasykach zaliczanych do Mallorca Challenge jego koledzy błyszczeli formą, on zaliczył zakończył cykl z dwoma miejscami w drugiej dziesiątce. Jednak dziś pokazał, że o jego formę nie ma się co niepokoić.

Choć nieco przespał atak trójki Yates-Gaudu-Lutsenko, a później nie pojechał za Tadejem Pogacarem, to i tak może być zadowolony ze swojego występu. W końcówce wzniesienia mocno przyspieszył i zostawił resztę swojej grupki daleko w tyle, dojeżdżając do Alexeya Lutsenki i Davida Gaudu i przekraczając metę dziesiętne sekundy po nich, na 5. pozycji. 

To był  pierwszy poważny podjazd, jaki pokonałem w tym sezonie i prawdę mówiąc, myślę że zdałem ten test z bardzo dobrym wynikiem. Zwłaszcza w ostatniej fazie podjazdu czułem się świetnie. Dzięki temu byłem w stanie zaatakować z grupki, w której się znajdowałem. Chciałbym podziękować kolegom z zespołu za ich wsparcie. Wciąż mogę zaatakować podium wyścigu. Różnice czasowe wciąż są jeszcze bardzo małe, więc zrobię wszystko co w mojej mocy, by osiągnąć ten cel

– mówił Majka oficjalnej stronie swojego zespołu.

Miejsce w trójce faktycznie jest w zasięgu. O ile Yates jest już praktycznie nie do doścignięcia, a i o wyprzedzenie Tedeja Pogacara może być ciężko, ponieważ Polak traci do niego blisko pół minuty, to już do trzeciego Lutsenki brakuje mu zaledwie 5 sekund. Gdy dołożymy do tego fakt, że na Półwyspie Arabskim panują obecnie bardzo wysokie temparatury, a to przecież sprzyja Majce, to można mieć nadzieję, że swój trzeci występ w Emiratach, zgodnie ze znanym przysłowiem, wreszcie skończy na podium.