fot. Astana

Pierwszy wyścig, pierwszy poważny podjazd, pierwszy atak i pierwsze zwycięstwo. Tak w skrócie wyglądał otwierający etap wyścigu Vuelta a Andalucia w wykonaniu Jakoba Fuglsanga (Astana).

Duńczyk odpowiedział na atak Mikela Landy na podjeździe pierwszej kategorii Puerto de las Palomas (12,7 km; 6,5 proc.) i bez trudu utrzymywał jego prędkość, a następnie zgodnie współpracował. Na zjeździe to Bask musiał mocniej starać się o utrzymanie koła, a w końcówce lepszy okazał się bardziej eksplozywny Duńczyk.

Jakob Fuglsang odniósł zwycięstwo w Andaluzji w obliczu wiszącego nad jego głową śledztwa prowadzonego przez Międzynarodową Unię Kolarską (UCI) ws. rzekomych kontaktów z niesławnym dr. Michele Ferrarim. Jednak o doniesieniach duńskich i norweskich mediów zwycięzca Liége-Bastogne-Liége 2019 nie chciał rozmawiać.

Chętnie mówił za to o przebiegu pierwszego etapu oraz o swoim pierwszym zwycięstwie w nowym sezonie.

– Jestem bardzo szczęśliwy z tego zwycięstwa. Zawsze miło jest rozpocząć sezon od wygranej, zwłaszcza że lubię wyścig w Andaluzji. Drużyna wykonała wspaniałą pracę. Kiedy [Mikel] Landa zaatakował wiedzieliśmy, że nie można czekać, dlatego pojechałem za nim, a w końcówce zaatakowałem. Etap nie był łatwy z powodu wielu wspinaczek i nie najlepszej pogody, ale na szczęście nie zaczęło padać. W związku z tym, że przyjechaliśmy tutaj tylko z sześcioma zawodnikami obrona koszulki nie będzie prosta, ale zrobimy, co w naszej mocy. Chciałbym podziękować moim kolegom za wsparcie. To zwycięstwo wiele dla mnie znaczy. Byłem bardzo zmotywowany, żeby osiągnąć tutaj dobry rezultat

– skomentował swoje zwycięstwo Fuglsang.

W związku z tym, że w wyścigu Vuelta a Andalucia nie ma bonifikat, lider Astany ma sześć sekund przewagi w klasyfikacji generalnej nad Mikelem Landą.

Pełne sprawozdanie z pierwszego etapu można przeczytać > TUTAJ.