fot. Groupama-FDJ/Twitter

Francuz zainaugurował już swoje starty w 2020 roku podczas Tour de La Provence, który ukończył na siódmym miejscu w klasyfikacji generalnej. Był to jego pierwszy wyścig po feralnym wycofaniu się na 19. etapie Tour de France.

29-letni zawodnik jeżdżący od początku swojej kariery dla drużyny prowadzonej przez Marca Madiota ma za sobą trudny sezon. Mimo świetnej postawy podczas ostatniej edycji “Wielkiej Pętli” Pinot po raz kolejny nie ukończył swojego startu w Grand Tourze. Na swoich 12 prób, tylko sześciokrotnie kończył wyścigi trzytygodniowe. Ma on nadzieję, że 2020 rok będzie dla niego udany. W wywiadzie dla L’Équipe opowiedział o swoich nadchodzących planach.

Moim pierwszym celem jest marcowy Paryż-Nicea. Nie ma powodów do paniki. Muszę pozostać spokojny i cierpliwy, nawet jeśli nie jest to moja mocna strona. W tym tygodniu dałem z siebie maksa i zostałem pokonany przez mocniejszych kolarzy. Nie mam czego żałować 

– przyznał trzeci kolarz Tour de France z 2014 roku.

W najbliższym tygodniu Francuz wybierze się na trzyetapowy Tour du Haut-Var, który będzie bezpośrednim przygotowaniem do “Wyścigu ku Słońcu”.

Moją ambicją jest jak najlepsze zaprezentowanie się w Paryż-Nicea. Pojawią się tam na starcie mocni kolarze i będzie to dobre miejsce, abym mógł się z nimi porównać. To będzie kolejny test. W każdym razie dobrze jest powrócić do rywalizacji. Możesz trenować na różne sposoby, ale nic nie zastąpi ścigania

– zakończył lider Groupama-FDJ.

Z pewnością w tym sezonie Thibaut Pinot będzie chciał odkuć się za zeszłoroczne niepowodzenie na “Wielkiej Pętli”. Pamiętajmy, że podczas etapów górskich Francuz był mocniejszy nawet niż późniejszy zwycięstwa Egan Bernal (Team INEOS).