Foto: Circus-Wanty Gobert Pro Team

Xandro Muerisse swój pierwszy sukces w tym sezonie ma już za sobą. Wczoraj wygrał Vuelta a Murcia.

Belg jeżdżący dla Wanty Gobert wygrał pierwszy etap, a wczoraj potwierdził dobrą dyspozycję przyjeżdżając do mety jako czwarty zawodnik – zaledwie 7 sekund za Luisem Leonem Sanchezem – zwycięzcą poprzednich dwóch edycji Wyścigu Dookoła Murcji, dzięki czemu wygrał cały wyścig. 

To jego pierwsze zwycięstwa od dwóch lat, dlatego nic dziwnego, że jest bardzo zadowolony z tego, co udało mu się osiągnąć. Zwłaszcza, że początkowo wcale nie planował walki o czołowe lokaty w organizowanym na południu Hiszpanii wyścigu. 

Przyjechałem tutaj, by sprawdzić nogę przed kolejnymi startami, ale piątkowy etap był niesamowity. Z przodu zebrała się fajna grupa, dojechaliśmy ponad 10 minut przed peletonem, więc zacząłem wierzyć w walkę o klasyfikację generalną. Do ostatniego etapu przystąpiłem bardzo pewny siebie, wiedziałem, że mam szanse na zwycięstwo. Było ciężko, ale musiało być, w końcu walczyłem z najlepszymi kolarzami na świecie. Gdy zaatakował Valverde, początkowo go zignorowałem – w końcu on już nie liczył się w “generalce”, a goniąc go mógłbym sobie tylko zaszkodzić. Niestety pojechał za nim Kamna, więc musiałem docisnąć. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, a ja mogę cieszyć się zwycięstwa. Jeszcze nigdy nie byłem tak mocny na początku sezonu

– mówił Belg włoskiemu Spaziociclismo.

W zeszłym roku Meurisse pokazał się z bardzo dobrej strony podczas Tour de France. Trzykrotnie zajmował miejsca w pierwszej “10” (raz był nawet trzeci) i przez dłuższy czas był wiceliderem klasyfikacji górskiej. Niestety mimo że obecnie znajduje się w wyśmienitej formie, już wie, że nie będzie miał okazji powtórzyć tego wyniku. Wszystko dlatego, że jego Circus-Wanty Gobert nie dostało dzikiej karty na największy wyścig na świecie.

To zwycięstwo jest ważne zarówno dla mnie, jak i dla drużyny. Dzięki niemu zarobiliśmy masę punktów. Cały zespół był bardzo rozczarowany brakiem zaproszenia na Tour de France od tego czasu robimy wszystko, by udowodnić organizatorom, że się pomylili. Nasze miejsce jest na trasie Wielkiej Pętli i myślę, że tym zwycięstwem pokazaliśmy to w najlepszy z możliwych sposobów.

– dodał.

Na szczęście dla 28-latka, jego zespół jak zwykle dostał zaproszenia na kilka innych prestiżowych wyścigów m.in: Criterium Dauphine, Volta a Catalunya, Liege-Bastogne-Liege czy Paryż-Roubaix. W związku z tym jego zawodnicy znów dostaną szansę na to by pokazać się szerszej publiczności. Jeśli dobrze ją wykorzystają, to włodarze najważniejszej kolarskiej imprezy na świecie nie będą mieli wyjścia – będą musieli zaprosić ich na kolejną edycję swojego wyścigu.