fot. Astana / Getty Sport

Kazachska drużyna nie wydała jeszcze żadnego komunikatu w swoich mediach społecznościowych na temat powiązań Jakoba Fuglsanga i Alexeya Lutsenko z Michele Ferrarim.

Do całej sprawy odniósł się jedynie Sven Jonker, czyli dyrektor ds. marketingu w kazachskiej drużynie w rozmowie z belgijskim dziennikiem Het Nieuwsblad.

Przedstawiony raport zawiera w sobie jedynie pogłoski i przypuszczenia. Nie znajdują się w nim żadne fakty lub dowody. We wtorek zostaliśmy wezwani przez duńskich i norweskich dziennikarzy, którzy dotarli do akt tej sprawy. Poprosili nas o odpowiedź na ten temat tej, ale ponieważ w aktach nie ma żadnych dowodów i faktów, a jedynie zarzuty i pogłoski to nie chcemy na nie odpowiadać. Nie otrzymaliśmy żadnej wiadomości od UCI i CADF, więc nie rozumiem czemu mamy podjąć działania

– powiedział Jonker.

Póki co żaden z podejrzanych kolarzy nie zabrał głosu w tej sprawie. Co ciekawe ta sprawa ciągnie się już od lata 2019 roku.

Nasi prawnicy prowadzą dochodzenie w tej sprawie od lata 2019 roku, ale dopóki nie zostaną opublikowane żadne fakty to nie widzimy powodu do wydania oficjalnego oświadczenia. Nie zamierzamy przerywać obozu wysokogórskiego naszych kolarzy (są wśród nich Fuglsang, Lutsenko przyp. red.) na Teneryfie. Będziemy kontynuować nasze przygotowania

– zakończył menedżer ds. marketingu Astany.

Zawodnicy przebywający obecnie na Teneryfie nie pojawili się wczoraj na kolacji w hotelu Parador znajdującego się na zboczach wulkanu Teide.