fot. CCC Team

Simon Geschke udowodnił, że na początku sezonu może się pochwalić dobrą formą. Jego świetna wspinaczka zaowocowała ósmym miejscem na trzecim etapie Santos Tour Down Under, który kończył się podjazdem na Paracombe. Dzięki swojej postawie Geschke awansował na siódme miejsce w klasyfikacji generalnej.

Trzeci etap Santos Tour Down Under był jednocześnie pierwszym, na którym można było się spodziewać przetasowań w klasyfikacji generalnej. Stało się to głównie za sprawą finałowej wspinaczki pod Paracombe, oznaczonej jako premia górska pierwszej kategorii. Ten krótki, acz stromy podjazd po raz ostatni pojawił się na trasie w 2017 roku. W tym roku najszybciej pokonał go Richie Porte (Trek-Segafredo), który został jednocześnie liderem klasyfikacji generalnej. 

Ucieczka zawiązała się w początkowej fazie etapu. Jechało w niej trzech kolarzy, którzy osiągnęli przewagę trzech minut nad peletonem. Sytuację w peletonie kontrolowały Trek-Segafredo oraz Mitchelton-SCOTT, a ostatni z harcowników – Miles Scotson (Groupama-FDJ) został doścignięty 10 km przed metą.

Na początku wzniesienia Pomarańczowi zwarli szyki i wyprowadzili na czoło grupy Simona Geschke – dzięki temu Niemiec mógł rozpocząć wspinaczkę z wysokiej pozycji. Na ostatnim kilometrze odskoczył Porte, szybko zyskując około 120 metrów przewagi nad resztą. Czołowy wiatr sprawił jednak, że przewaga Tasmańczyka zmalała, a jadąca za nim grupka z Simonem Geschke zameldowała się na mecie ze stratą zaledwie 5 sekund. Dzięki swojej dobrej postawie Geschke awansował na 7. miejsce w klasyfikacji generalnej i do prowadzącego Porte traci 15 sekund. 

Jedyna premia górska była usytuowana na finałowym podjeździe. Punkty trafiły do Richiego Porte, jednak było to za mało, aby odebrać koszulkę Joey’emu Rosskopfowi. Dlatego, na starcie czwartego etapu, zawodnik CCC Team ponownie założy koszulkę w granatowe grochy. W klasyfikacji na najlepszego górala Rosskopf ma 9 punktów przewagi nad Porte.

Jestem bardzo zadowolony, że na podjeździe utrzymałem się z Rohanem Dennisem czy innymi kolarzami walczącymi o generalkę. Nie próbowałem gonić Richiego, ponieważ był on zdecydowanie silniejszy od reszty zawodników. Moim celem jest ukończenie wyścigu w czołowej „dziesiątce”, a dzisiejszy etap był odpowiedni, aby do niej wskoczyć. Jeśli w podobny sposób udałoby mi się zafiniszować w niedzielę, na Willunga, osiągnąłbym więcej, niż się spodziewałem. Jeszcze raz dodam, że jestem zadowolony z tego, jak ułożył się dzisiejszy etap i jak pracowała ekipa.

Bonusowe sekundy nie działają na moją korzyść. Głównie dlatego, że czołowej dziesiątce jest wielu szybkich kolarzy, takich jak np. Impey, dlatego wolałabym skupić się na tym, aby nie tracić czasu, niż na tym, aby go zyskać. Chłopaki pracowali dziś naprawdę bardzo dobrze. Liczę więc na to, że w kolejnych dniach będzie podobnie. Mam nadzieję, że jeśli pojawi się boczny wiatr i dojdzie do porwania peletonu, uda nam się być z przodu

– powiedział Simon Geschke.

Dla mnie był to spokojna etap. Głównym zadaniem było to, aby pomóc Simonowi Geschke. Jedyna premia górska była usytuowana jakieś 500 metrów przed metą, więc byłem pewien, że punkty trafią do zawodników walczących w klasyfikacji generalnej. Na szczęście, przewaga, którą wypracowałem wczoraj była wystarczająca, abym utrzymał koszulkę dla najlepszego górala. Chciałbym spróbować zatrzymać tę koszulkę. Na podjeździe pod Willunga jest trochę punktów do zdobycia, więc warto mieć to w głowie. Wiele będzie zależeć od tego czy w najbliższych dniach znajdę się w ucieczkach, co pozwoliłoby na zdobycie większej liczby punktów

– dodał Rosskopf.