Tour de France / Doug Pensinger/Getty Images

Od początku sezonu Bjarne Riis piastuje stanowisko menadżera zespołu NTT Pro Cycling. Jak można było się spodziewać, jego powrót do peletonu wiąże się także z pewnymi kontrowersjami, które uderzyły w niego podczas Tour Down Under.

Postać Riisa pojawia się w peletonie od ponad 20 lat. W 1996 roku udało mu się wygrać Tour de France, lecz jak później sam przyznał, z użyciem środków dopingujących. Ze względu na to wyznanie, wielu kibiców chciało, by Duńczyk usunął się z kolarskiego świata. Ten jednak przez lata był menadżerem światowej klasy i teraz postanowił powrócić na szczyt, nie przejmując się opiniami krytyków.

Od zawsze jestem taki sam, mam tę samą filozofię i te same wartości. Nie rozumiem, dlaczego powinno się to zmienić. Może ludzie powinni mnie lepiej poznać przed wyrażeniem pewnych opinii. Jestem gotów, by zaprosić niektórych na kawę w celu pokazania, kim naprawdę jestem

– powiedział wyraźnie niezadowolony menadżer ekipy NTT.

Niewykluczone, że będzie to dopiero początek swoistego ostracyzmu względem doświadczonego menadżera. W ostatnich tygodniach bardzo często pojawiały się bowiem głosy, jakoby Riis miałby podzielić losy Johana Bruynela, który nie może już pojawić się w peletonie.