fot. RCS Sports

Caleb Ewan będzie jedną z największych gwiazd zbliżającego się wielkimi krokami Tour Down Under. Jednak Australijczyk zapowiada, że w tym roku nieco zmienił swoje podejście do tego wyścigu.

Urodzony w Sydney sprinter od 2014 roku jest niemalże stałym uczestnikiem największej kolarskiej imprezy na antypodach. Wziął udział w pięciu spośród sześciu ostatnich edycji, a teraz przymierza się do kolejnego startu. Do tej pory odniósł w nich siedem zwycięstw – teraz chciałby dorzucić kolejne, choć nie jest tak zdeterminowany, jak wcześniej.

Miło byłoby znów zakończyć wyścig z jakimś zwycięstwem, ale tym razem jadę do Australii mniej zdeterminowany niż ostatnio. Chcę wejść w sezon nieco łagodniej niż w poprzednich latach. Nieco zmieniłem swoje przygotowania i myślę, że będzie to miało wpływ na moje występy w Tour Down Under. Mam nadzieję, że uda mi się choć raz podnieść ręce w geście zwycięstwa – w końcu będę się ścigać w swojej ojczyźnie, ale też wiem, że nie zmieni to zbyt wiele w moim życiu

– powiedział w rozmowie z Cyclingnews

Wpływ na zmianę nastawienia Australijczyka mogły mieć problemy natury psychologicznej, z którymi musiał zmagać się w poprzednim sezonie. Po słabszych występach w 2018 sprinter zdecydował się na pierwszą w profesjonalnej karierze zmianę zespołu, co miało negatywny wpływ na jego psychikę. Na szczęście świetne wyniki w zeszłym roku (3 zwycięstwa etapowe w Tour de France i 2 w Giro d’Italia) pomogły mu w pozbyciu się problemu.

Początek przygody z nowym zespołem wiązał się u mnie z dużym stresem – ciążyła na mnie olbrzymia presja po nieudanym sezonie 2018. Teraz jest już zdecydowanie lepiej. Wiem na co mnie stać i po prostu będę chciał zrobić wszystko, by powtórzyć wyniki z ubiegłego roku. Jasne, będzie trudno, bo za mną wspaniałe 12 miesięcy, ale zdecydowanie wolę taką sytuację, niż tę, w której znalazłem się Rok temu

– zakończył.

W związku z tym nadchodzący Tour Down Under powinien być dla niego zdecydowanie spokojniejszy. Dlatego nawet w przypadku słabszego występu Australijczyka nie powinniśmy się szczególnie niepokoić o jego formę. Zresztą rok temu skończył wyścig bez choćby jednego zwycięstwa, a jak wiadomo pod koniec sezonu to on mógł patrzeć z góry na innych sprinterów.