fot. ASO / Alex Broadway

Grudzień to czas, w którym wielu zawodników ma już ustalone plany na pierwszą część kolejnego sezonu. Nie inaczej jest w przypadku zwycięzcy Tour de Pologne z 2017 roku.

Ten sezon był dla Teunsa bardzo udany. Prezentował się świetnie od samego początku sezonu – zajął 5. miejsce w Omloop Het Nieuwsblad i utrzymał wysoką formę aż do sierpniowo-wrześniowej Vuelty, którą ukończył na 12. pozycji – zdecydowanie najwyższej w historii swoich występów w wielkich tourach.

Poza tym miał wiele innych świetnych występów – choćby 6. lokata w Criterium Dauphine. Wprawdzie liczba jego zwycięstw nie imponuje – Belg zaledwie dwa razy miał okazję, by unieść ręce po przejechaniu linii mety. Za to te nieliczne triumfy odnosił w ważnych wyścigach – pierwsze na etapie wspomnianego “Delfinatu”, a drugie na szczycie la Planches des Belle Filles, gdzie ulokowana była meta 6. odcinka Wielkiej Pętli. Jednak Belg nie żyje przeszłością i już teraz myśli o wyścigach, które najlepiej przygotują go do kolejnego sezonu.

Jestem zadowolony z tego, co udało mi się zrobić w 2019 roku, ale już teraz myślę o kolejnym sezonie. Zacznę od Volta a Comunidad Valenciana i Vuelta a Andalucia. Później pojadę w Omloop Het Nieuwsblad. Być może dla wielu moje dobre miejsce w ostatniej edycji było niespodzianką, ale na pewno nie dla mnie. Zawsze lubiłem flandryjskie klasyki i osiągałem w nich dobre wyniki, gdy jeszcze byłem młodym kolarzem. To było zwykłe potwierdzenie tego, że dalej jestem w stanie to robić. 

powiedział w rozmowie z belgijskim RTFB.

Rzecz jasna lutowe wyścigi mają być jedynie przetarciem przed najważniejszymi celami Belga. Te przyjdą dopiero w kwietniu. Teunsowi szczególnie zależy na dobrym występie w Ronde van Vlaanderen, Liege-Bastogne-Liege i Strzale Walońskiej. Dwa lata temu uległ w tym ostatnim wyścigu jedynie Danielowi Martinowi i Alejandro Valverde.

W 2017 roku byłem jeszcze zbyt słaby, by rywalizować z Valverde o zwycięstwo w Strzale Walońskiej, ale teraz mam już zdecydowanie więcej doświadczenia. Ten wyścig będzie jednym z moich głównych celów, podobnie jak Liege-Bastogne-Liege. Zobaczymy jeszcze co będę robił pomiędzy Omloop, a Liege – na pewno chciałbym wreszcie zadebiutować we Flandrii, którą ostatnio musiałem odpuścić ze względu na chorobę, ale poza tym nie wiem zbyt wiele. Z pewnością będziemy musieli odpuścić kilka wyścigów, ponieważ zależy mi na wyjeździe do Tokio, co wcale nie będzie łatwe, ponieważ mamy wielu mocnych zawodników.

– mówił zawodnik Bahrain-McLaren.

Po chwili dodał, że poza wyścigami jednodniowymi zależy mu również na starcie w Criterium Dauphine i Tour de France, które kończy się zaledwie sześć dni przed igrzyskami olimpijskimi. Wszystko wskazuje na to, że czeka go kolejny bardzo intensywny sezon.