Fot. Movistar Team

W sezonie 2020 ekipę Movistaru czekają spore zmiany. W jego mocno zmodyfikowanej kadrze kluczowe role mają odgrywać Enric Mas i Marc Soler.

W hiszpańskim zespole szykuje się rewolucja. Dla czternastu z dwudziestu ośmiu kolarzy, kolejny rok będzie pierwszym w ekipie Eusebio Unzue. Wielu z nich – choćby Mathias Norsgaard, Juri Hollman, czy Johan Jacobs, to bardzo młodzi kolarze, którzy zadebiutują na poziomie World Touru. Jednak szef hiszpańskiej ekipy z optymizmem podchodzi do najbliższych miesięcy.

Kolejny rok będzie dla nas bardzo istotny. W naszym zespole pojawi się wielu nowych zawodników. Wierzę, że każdy z nich będzie dawał z siebie sto procent, dzięki czemu jakość naszego zespołu będzie jeszcze wyższa niż w zeszłym roku. Mimo to zdaję sobie sprawę, że nadchodzący sezon może być dla nas cięższy niż poprzedni, a nasze wyniki mogą się nieco pogorszyć – w końcu odeszło od nas kilku liderów, ale jestem dobrej myśli.

– mówił Unzue podczas oficjalnej prezentacji swojego zespołu.

Tymi liderami są oczywiście Nairo Quintana, Richard Carapaz i Mikel Landa. Teraz ich miejsce mają zająć dwaj zawodnicy – Enric Mas, który przyszedł do Movistaru z Deceuninck-Quick Step, a także Marc Soler – zwycięzca Paryż-Nicea z 2018 roku.

Nadszedł czas młodszych zawodników. Myślę, że i Enric Mas, i Marc Soler są już gotowi na rolę lidera zespołu. Wprawdzie brakuje im nieco doświadczenia, ale będą mogli liczyć na Alejandro Valverde, który ma go pod dostatkiem. Nie stawiamy przed nimi kosmicznych wymagań. Nie żądamy od Enrica zwycięstwa w Tour de France. Wiemy, że musi się nauczyć tego wyścigu, więc damy mu na to czas. Cenimy jego regularność i to, że potrafi błyszczeć, dlatego zamierzamy umożliwić mu rozwój, który być może kiedyś doprowadzi go do zwycięstwa w Tour de France.

– zakończył Unzue.

Obaj kolarze po raz pierwszy znajdą się w takiej sytuacji. Soler jeszcze nigdy nie miał okazji przewodzić swojemu zespołowi podczas wielkiego touru, a wyścigi tygodniowe, na które jeździł w roli lidera, można policzyć na palcach jednej ręki. Z kolei Mas był wprawdzie drugi na Vuelcie w 2018 roku, a na ostatnie Tour de France jechał jako zawodnik mający powalczyć w klasyfikacji generalnej, jednak w żadnej z tych imprez nie mógł liczyć na pełne wsparcie Deceuninck, który zwyczajnie nie miał w swoim składzie wystarczającej ilości dobrych górali.

Teraz obaj staną przed wielką szansą. Zobaczymy, jak uda im się ją wykorzystać.