fot. Movistar

Lider hiszpańskiej drużyny Movistar Alejandro Valverde ocenił, że trasa przyszłorocznej edycji Vuelta a España będzie bardzo trudna i dodał, że zaskoczył go etap jazdy indywidualnej na czas z metą na Mirador de Ézaro. 

W przyszłorocznej, 75. edycji wyścigu Vuelta a España Valverde wystartuje jako czterdziestolatek. W minionym sezonie stanął w swoim domowym wielkim tourze na drugim stopniu podium, co oznacza, że był w stanie walczyć o najwyższe lokaty dokładnie po dziesięciu latach od swojego pierwszego i jak na razie jedynego zwycięstwa w tym wyścigu.

Hiszpan, który w nadchodzącym sezonie, po odejściu Nairo Quintany i Mikela Landy, będzie wiodącą postacią w zespole Eusebio Unzué, ocenił trasę jako bardzo wymagającą i interesującą.

– Generalnie trasa jest bardzo trudna, przeznaczona dla kolarzy, którzy bardzo dobrze radzą sobie w górach. Jednak jednocześnie to bardzo ładna trasa, z dwiema “czasówkami”, w tym jedną drużynową. Najbardziej zaskoczył mnie etap do Ézaro [16. etap, jazda indywidualna na czas z metą na 1,5-kilometrowym podjeździe Mirador de Ézaro]

– uważa Valverde.

“El Bala” jest jeszcze w trakcie finalizowania kalendarza na nadchodzący sezon, ale najważniejsze cele, a co za tym idzie wyścigi, już wybrał. Są to igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata oraz właśnie Wyścig dookoła Hiszpanii. Start w Tour de France będzie dla Hiszpana elementem przygotowań do zmagań w Tokio, dlatego jeśli zajdzie taka potrzeba Valverde wycofa się, by chwilę odpocząć i szybciej udać się do Japonii, w której niezbędna będzie aklimatyzacja.

– Pomysł jest taki, że podczas Touru ocenię swoją formę i zdecyduję, co powinienem zrobić. Tokio jest moim głównym celem, a mistrzostwa świata i Vuelta także są istotne

– wyjaśnia lider Movistaru i podkreśla, co robił już niejednokrotnie, swoje uwielbienie do Vuelty.

– Od zawsze bardzo ten wyścig lubię. Podoba mi się jego trasa, kibice i ogólna radość, jaka panuje podczas Vuelty. I przede wszystkim jest to część sezonu, w której czuje się bardzo dobrze i to stanowi moją przewagę. W przyszłym roku przyjadę tutaj po Tokio i pierwsza rzecz, jaką będę musiał zrobić, to zaaklimatyzować się

– powiedział Valverde.

Pochodzący z Murcji kolarz zauważył również, że po zakończeniu sezonu 2019 drużyna Movistar przeszła kilka ważnych zmian, w tym roszad personalnych. To między innymi opuszczenie zespołu przez wartościowych kolarzy oraz dołączenie do sztabu byłego dyrektora sportowego i trenera w drużynie BORA-hansgrohe Patxiego Villi.

– W tym roku wiele się w naszej drużynie zmieniło. Odeszli ważni zawodnicy jak Nairo Quintana czy Mikel Landa. Musimy wziąć to pod uwagę

– zakończył Alejandro Valverde.

Ekscytujące będzie obserwować, jak Valverde zniesie trudy sezonu 2020. Pomimo czterdziestu wiosen na karku stawia sobie bowiem cele jak kolarz znajdujący się w szczycie, a nie u schyłku swojej kariery. Nie dość, że chce walczyć o najwyższe cele na górskich trasach wyścigu olimpijskiego i o mistrzostwo świata, to jeszcze ma zamiar dobrze znieść zmiany stref czasowych i klimatycznych.

Z całą trasą Vuelty 2020 można zapoznać się TUTAJ.