Dla Marty Lach, zaledwie 22-letniej zawodniczki CCC-Liv, był to najlepszy rok pod względem sportowym w jej karierze. O radości z kolarstwa, nauce i nowych koleżankach w zespole, opowiedziała nam podczas spotkania z mediami w Polkowicach.

Marta poza wygraną etapu w holenderskiej etapówce Festival Elsy Jacobs (2.1), zdobyła brązowy medal podczas mistrzostw Polski elity kobiet w Ostródzie, zaś podczas mistrzostw Europy na szosie zdobyła srebrny medal.

To był najlepszy sezon w całym moim życiu, na moim koncie odnotowałam zawodowe zwycięstwo, zostałam wicemistrzynią Europy, kilka razy stawałam na podium prestiżowych wyścigów międzynarodowych. Jestem bardzo dumna z sukcesów moich, jak i drużyny CCC-Liv.

Zanotowałyśmy ponad dwadzieścia wspólnych zwycięstw, każda z nas przyczyniła się do tego sukcesu, wzrastałyśmy razem jako drużyna, to jest niesamowite i bardzo się z tego cieszę. W przyszłym roku dostanę więcej szans aby powalczyć na własne konto w końcówkach. Dla mnie to dodatkowa motywacja do ciężkiej pracy.

Do drużyny CCC-Liv w ostatnim czasie dołączyły kolejne dwie Polki – Marta Jaskulka i Aurela Nerlo. Marta Lach nie kryje radości w tych decyzji grupy.

Bez wątpienia, bardzo się cieszę że kolejne Polki zasilą nasze szeregi, ponieważ są to młode zawodniczki z ogromnym talentem i potencjałem, które będą i wsparciem i dobrą duszą w zespole. Są bardzo sympatyczne, wiadomo kolarstwo to nie tylko jazda na rowerze, to także czas spędzony wraz z ekipą poza wyścigami czy treningami.

Dziewczyny mają ogromny potencjał, Aurela była czwarta na mistrzostwach Europy na czas, jest bardzo mocna ambitna i stawia sobie poprzeczkę wysoko. Marta jest młodą, ambitną dziewczyną, uśmiechniętą, która stawała wielokrotnie na podium wyścigów torowych, bardzo dobrze potrafi odnaleźć się w peletonie. Myślę, że będzie to dobry rok dla nich i dla całej nasze ekipy, jako Polska, cieszę się że CCC-Liv darzy Polki takim zaufaniem. Możemy się rozwijać i wkraczać w ten zawodowy świat.

Od nowego roku drużyna CCC-Liv, poza tym, że w jej składzie znajdą się cztery Polki, będzie zarejestrowana w Polsce. Przypomnijmy, że w tym roku ekipa jeździła pod holenderską flagą.

Głównym sponsorem grupy jest polska firma CCC i cieszę się że będziemy w przyszłym roku jeździły dla naszego kraju. Jak słyszę Mazurka Dąbrowskiego i widzę polskiego sportowca, który stoi na najwyższym stopniu podium, to po prostu płaczę. Wierzę, że kiedyś sama będą mogła ten hymn usłyszeć i ta polska flaga przy moim nazwisku i nazwie mojej drużyny na pewno będzie dodatkowo mnie motywować do pracy.

Śledząc profil Marty na Facebooku, nie trudno zauważyć, że zawodniczka CCC-Liv czerpie ogromną radość z tego co robi.

Wielu osobom się to podoba, ja mam radość z kolarstwa, staram się tą radość i energię przesyłać wszystkim kibicom. Moje życie byłoby niczym, gdyby nie ludzie których spotykam i oni też dają mi tę energię. Jak wyjeżdżam na rower czuję się wolna, swobodna, czuję że jestem sobą. Dodatkowo, rywalizacja podczas wyścigu, to że mogę się wyżyć na rowerze, mogę oddać całą siebie, to daje mi determinację, wole walki i ten uśmiech i radość z tego co robię.

Dla Marty ten rok był pierwszym, w którym mogła rywalizować na najwyższym, światowym poziomie. Był to dla niej także rok nauki. Czego się nauczyła?

Pokory (śmiech), przyznam szczerze że pierwsze kilka miesięcy formą nie grzeszyłam, oczekiwałam od siebie więcej, jednak trzeba było na to troszkę poczekać. Wyniki w końcu się pojawiły, ale nieco później. Powodem tego było to, że sezon zaczęłam wcześnie, bo w lutym miałam pierwsze starty.

Nauczyłam się pokory, może nie w takim stopniu jak powinnam się nauczyć. Ogromną nauką ścigania, pomocy dziewczynom był wyścig Giro d’Italia, który jest największym wyścigiem świata dla kobiet. Tam przez dziesięć dni, każdego dnia chciałam być lepsza, coraz bardziej pomagać. Ten wyścig, ale nie tylko, także wszystkie te zagraniczne, nauczyły mnie poruszania po peletonie, pomocy moim koleżankom. Jest masa rzeczy które poprawiłam w tym roku i jestem pewna, że zaprocentuje to w kolejnych latach.