fot. ASO/Alex Broadway

Postać Egana Bernala jest w ostatnim czasie jedną z bardziej “problematycznych” w światowym peletonie. Zwycięzca Tour de France 2019 musi bowiem szukać dla siebie miejsca w ekipie Ineos. Niewykluczone, że znajdzie je podczas przyszłorocznego Giro d’Italia.

Zwycięstwo zaledwie 22-letniego Kolumbijczyka w tegorocznej Wielkiej Pętli jest nie lada problemem dla zespołu Ineos, a w szczególności Dave’a Brailsforda. W jego zespole znajduje się bowiem obecnie czterech kolarzy, którzy mają w planach powalczyć w dwóch najważniejszych wyścigach etapowych na świecie – Giro d’Italia i Tour de France. Jednocześnie dla każdego z nich należy znaleźć odpowiednie miejsce.

W ostatnim czasie poznaliśmy trasy obu trzytygodniowych wyścigów, o których jest mowa. Wszelkie plotki odnośnie potencjalnego rozłożenia liderów nabrały więc na sile. W ostatnim czasie sam Egan Bernal przyznał, że podczas Tour de France może pomagać Chrisowi Froome’owi. Pytanie tylko, czy go to w pełni zadowoli.

Jednocześnie w przypadku Giro d’Italia pojawia się inny problem. We Włoszech praktycznie na pewno pojawi się bowiem Richard Carapaz, który będzie chciał obronić tytuł sprzed roku. Udział Bernala w La Corsa Rosa mógłby mu więc w tym przeszkodzić. Co ciekawe, sam Kolumbijczyk postanowił nie mówić o tym wiele.

Etapy Giro wydają się być bardzo ciekawe. Co prawda jest sporo jazdy na czas, która może mi nieco przeszkodzić, lecz poza tym wszystko wydaje się być ułożone praktycznie pode mnie. Są przede wszystkim długie etapy, które bardzo lubię. Dodatkowo nie brakuje też długich podjazdów, które najbardziej mi odpowiadają. Czy ta trasa pasuje mi lepiej niż ta Le Touru? Tego nie jestem w stanie powiedzieć. Mam jednak nadzieję, że wystartuje w obu imprezach, nie ważne w jakiej roli

– powiedział Bernal przed rozpoczęciem Saitama Criterium.

Wszelkie plany startowe poszczególnych kolarzy powinniśmy poznać w grudniu. Wtedy też może rozpocząć się wielka walka o sukcesję w zespole Ineos. Pytanie tylko, jak wpłynie ona na relacje w ekipie.