fot. Giro d'Italia

Dziś wieczorem oficjalnie zaprezentowano trasę 103. Giro d’Italia. Jednym z kolarzy, którzy wypowiedzieli się na jej temat był ubiegłoroczny zwycięzca – Richard Carapaz.

Wiele wskazuje na to, że Ekwadorczyka zobaczymy na włoskich trasach również w przyszłym roku. Jednak jego sytuacja może się nieco różnić od tej, w której znalazł się w kilka miesięcy temu. Nie będzie już jednym z tych, którzy mogą pozytywnie zaskoczyć, a zawodnikiem od którego będzie wymagać się miejsca w czołówce. Nie będzie też już jeździł jako kolarz Movistaru, a przywdzieje barwy Ineosu. Natomiast jedno się prawdopodobnie nie zmieni – znów nie będzie zdecydowanym numerem jeden swojego zespołu.

Jeszcze nie wiem kto będzie naszym liderem na Giro – ja, czy Geraint Thomas. Już ze sobą rozmawialiśmy, ale było jeszcze zbyt wcześnie by to ustalić. Jednak niezależnie od tego, który z nas nim będzie, wiemy, że stać nas na walkę o zwycięstwo – zresztą tak samo jak w pozostałych dwóch Wielkich Tourach. Właśnie od tego jesteśmy, mamy jeździć i walczyć z rywalami – to zespół zajmuje się strategią.

-mówił włoskiemu Spaziociclismo Carapaz.

Trasa wyścigu będzie się nieco różniła od tej z zeszłego roku. Tym razem na pierwsze poważne góry nie będzie trzeba czekać ponad tygodnia, a zaledwie pięć dni, bo już na 5. etapie kolarze będą musieli wjechać na Etnę. Jednak obie edycje będą miały kilka cech wspólnych – na przykład aż trzy próby czasowe. Jak można było się spodziewać, fakt ten raczej nie przeraża Ekwadorczyka.

“Umiejętność jazdy na czas faktycznie będzie bardzo ważna, a raczej ciężko uznać to za mój atut. Ale w tym roku też mieliśmy przecież trzy czasówki i jakoś sobie poradziłem. Teraz też się nie boję, zwłaszcza  że również będziemy mieć sporo górskich etapów, na których będzie można odrobić ewentualne straty. Cieszę się, że w przyszłym roku prawdopodobnie również wezmę udział w tym wyścigu. Bardzo go lubię, ponieważ ma swój unikalny charakter. Liczę na to, że w kolejnej edycji Giro znów odwzajemni moje uczucia i wrócę z niego tak samo szczęśliwy, jak w zeszłym roku.

-zakończył z optymizmem 26-letni kolarz.