fot. BORA-hansgrohe / Veloimages

To już oficjalne. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej Peter Sagan ogłosił, że w przyszłym roku wystartuje w Giro d’Italia. Dla Słowaka będzie to debiut w tej imprezie

Tak, choć brzmi to nieprawdopodobnie, to trzykrotny mistrz świata elity jeszcze nigdy nie wystąpił w największym włoskim wyścigu. Aż dwanaście razy stał na starcie Wielkich Tourów, a pięciokrotnie zrobił to będąc kolarzem włoskiego Cannondale, jednak maj zawsze był dla niego czasem startów w nieco mniejszych wyścigach, które miały przygotować go do startu w Tour de France.

W tym roku Słowak po raz siódmy wygrał klasyfikację punktową Wielkiej Pętli, dzięki czemu przebił wynik Erika Zabela. Być może to skłoniło go to tego, by poszukać nowych wyzwań i wystartować nie tylko w Tour, ale także Giro. Być może będzie miał tam okazję powspominać pierwsze lata swojej kariery.

Włochy zajmują specjalne miejsce w moim sercu. To właśnie tam w 2008 roku zdobyłem swoje pierwsze mistrzostwo świata i spędziłem początek swojej zawodowej kariery. W ciągu ostatnich dziesięciu lat wielokrotnie miałem szansę na starty na Półwyspie Apenińskim. Startowałem choćby w Mediolan-San Remo, czy Tirreno-Adriatico, ale to nie to samo co występ w Giro. Wydaje mi się, że nie ma na świecie kolarza, który nie marzył by o starcie tutaj, ponieważ jest to jeden z najtrudniejszych, ale i najpiękniejszych wyścigów w roku. I właśnie dlatego jestem podekscytowany tym, że już mogę ogłosić, iż 9 maja przyszłego roku będę w Budapeszcie i stanę na starcie Giro d’Italia gotów do walki o najwyższe cele.

-mówił zawodnik zespołu BORA-Hansgrohe Cyclingnews.com

Pewnie jeszcze większy wpływ a jego decyzję miał fakt, że wyścig rozpocznie się w Budapeszcie, leżącym zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od granicy Węgier ze Słowacją. Dlatego 29-latek może oczekiwać dopingu, jakiego nie miał jeszcze podczas żadnego Wielkiego Touru.

To z pewnością nie będzie łatwy wyścig, ale i tak już nie mogę się go doczekać. Zwłaszcza że wyścig zaczyna się na Węgrzech, co oznacza, że znajdę się bardzo blisko moich kibiców ze Słowacji. Jestem pewien, że moi rodacy zapewnią mi niesamowity doping, który doda mi sił i ułatwi walkę o najwyższe lokaty.

-dodał.

Być może te trzy dni na Węgrzech dadzą mu tyle energii, że starczy mu jej na cały wyścig i pomogą mu sprawić, że do trzech tęczowych oraz siedmiu zielonych koszulek dołączy jeszcze jedna – cyklamenowa.