fot. Trek-Segafredo

Sezon 2019 nie jest najlepszym w karierze Johna Degenkolba. Mimo to Niemiec wciąż liczy na powołanie do kadry i start w mistrzostwach świata w Yorkshire.

Ostatni sezon Degenkolba w barwach Trek – Segafredo z pewnością nie będzie zaliczany do udanych. Doświadczony Niemiec przez cały rok nie mógł odnaleźć swojej najwyższej formy, m.in. nie otrzymując możliwości startu w Tour de France. Teraz, po przeciętnej Vuelcie, zwycięzca Paryż – Roubaix z 2015 roku liczy na start w mistrzostwach świata w Yorkshire.

Zgadza się, Vuelta nie była dla nas najlepsza. Zasadniczo wyszedł nam jedynie 3. etap, kiedy po moim rozprowadzaniu Edward Theuns ukończył rywalizację na 2. miejscu. Poza tym mocno cierpieliśmy, lecz mimo to staraliśmy się każdego dnia robić wszystko najlepiej jak umiemy. Moje wyniki może nie powalają na kolana, ale liczę na start w mistrzostwach świata. Trasa wyścigu jest trudna, nie tylko ze względu na ukształtowanie terenu, ale także długość. Kadrze przyda się więc doświadczony zawodnik, który wielokrotnie walczył w takich imprezach. Na liście jest jednak 12 nazwisk, a miejsc jest tylko 8

– powiedział Degenkolb, który wciąż wierzy w lepsze jutro.

Na ten moment bardzo ciężko wskazać zawodników, którzy już za niespełna 2 tygodnie będą reprezentować naszych zachodnich sąsiadów. Sytuację nieco utrudnił też fakt upadku Tonego Martina na 19. etapie Vuelta a Espana. Były mistrz świata na czas byłby bowiem idealnym koniem pociągowym dla swojego zespołu przy tak długiej trasie wyścigu.