fot. ASO / Photo Gomez Sport

Vuelta a Espana zasadniczo już się skończyła. Ostatni trudny etap wyścigu przeszedł już do historii i, dość nieoczekiwanie, zmienił naprawdę sporo. Czas na oceny.

Plusy:
Złote dziecko
Dzisiejsza akcja Tadeja Pogacara, która dała mu zarówno zwycięstwo etapowe, jak i awans na trzecią pozycję klasyfikacji generalnej oraz przejęcie koszulki lidera klasyfikacji młodzieżowej z pewnością przejdzie do historii kolarstwa. Młodziutki Słoweniec pojechał dziś więcej niż doskonale. Najpierw zbudował dużą przewagę na podjeździe, potem utrzymał ją w pagórkowatym terenie, by na koniec dołożyć jeszcze najważniejszym dla niego przeciwnikom na ostatniej wspinaczce. Oprócz samej umiejętności wspinania Pogacar ma jednak jeszcze jeden wyjątkowy atut – doskonale wie, kiedy warto zaatakować. Pokazał to w Andorze, pokazał i dziś. Wyjątkowy talent.

Aktywny do końca
Kiedy tylko zaczęło mocno padać, Rafał Majka zaczął spływać na tył peletonu. Na szczęście w drugiej części etapu zrobiło się sucho, a lider ekipy BORA – hansgrohe zaczął być bardziej aktywny. Skończyło się na etapowym 3. miejscu i dobrej, 6. lokacie w klasyfikacji generalnej. Wygląda na to, że w tym momencie pozycja w generalce idealnie odzwierciedla poziom Zgreda.

Minusy:
Zbyt dużo chaosu?
W ostatnich latach już mogliśmy się przyzwyczaić, że ostatnie górskie etapy Wielkich Tourów są z reguły interesujące. Między innymi z tego względu organizatorzy właśnie na sam koniec zostawiali sobie jeszcze jedno mocne uderzenie, umożliwiając zawodnikom ostrą walkę. Wydaje się, że trasa dzisiejszego odcinka była jednak zbyt chaotyczna, by porządnie przygotować akcję zaczepną. Oczywiście rywalizacja była ciekawa, lecz mamy poczucie, że czegoś zabrakło.

Strzały ślepakami
Ekipie Astany i Miguelowi Angelowi Lopezowi nie można zarzucić jednego – próbowali. Niestety ostatecznie okazało się, że Kolumbijczyk nie ma swojego dnia i nie jest w stanie powalczyć o podium, a nawet straci to, co wywalczył sobie na poprzednich etapach. W ostatnim czasie “Superman” albo przyciąga do siebie bardzo niewygodne problemy, albo w najważniejszych momentach okazuje słabość. Może za rok będzie lepiej? W końcu nadal mówimy o wciąż młodym kolarzu.