Po szalonym niedzielnym etapie głośno było o zachowaniu Marca Solera. W końcówce Hiszpan wyraźnie sprzeciwiał się decyzji szefostwa Movistaru. Na szczęście wygląda na to, że sytuacja została już wyjaśniona.

Całe zamieszanie zaczęło się, gdy na około 3 kilometry przed metą Marc Soler samotnie zmierzał do mety. Wtedy kierownictwo hiszpańskiej ekipy kazało mu poczekać na jadącego kilkanaście sekund za nim Nairo Quintanę, który wraz z Tadejem Pogacarem odjechał od pozostałych faworytów i coraz szybciej zbliżał się do niego.

Hiszpanowi decyzja się nie spodobała, nic dziwnego, w końcu miał szansę na to, by po 535 dniach znów sięgnąć po zwycięstwo. Zaczął wymachiwać rękami i z niedowierzaniem kręcić głową, by posłuchać polecenia dopiero po kilkudziesięciu sekundach. W tym czasie od Quintany oderwał się Słoweniec, który wykorzystał całe zamieszanie.

Po zdarzeniu bardzo krytycznie o zachowaniu zwycięzcy Paryż-Nicea 2018 wypowiedział się Pablo Lastras- były kolarz Movistaru, który dziś pełni funkcję jednego z szefów zespołu

Chyba wszyscy to widzieli, więc nie zamierzamy mówić, że sytuacja nie miała miejsca. Musimy wziąć za to odpowiedzialność i wszystko sobie wyjaśnić. Na etapie kończącym się w Calpe stracił mnóstwo czasu, więc powiedzieliśmy mu, że od teraz będzie pełnił rolę pomocnika, on nie posłuchał więc musieliśmy to zrobić jeszcze raz. Bardzo dobrze jest mieć charakter, ale on musi dojrzeć i w końcu zacząć słuchać. Przecież nawet Miguel Indurain pełnił przez długi czas rolę pomocnika Pedro Delgado. Marc musi zrozumieć, że tak działa kolarstwo

-mówił 43-latek.

Na reakcję młodszego z Hiszpanów nie trzeba było długo czekać. Wczoraj wykorzystał dzień przerwy, by przemyśleć swoje zachowanie i przeprosić za zaistniałą sytuację.

Rozmawialiśmy już o tym i wszystko sobie wyjaśniliśmy. Przede wszystkim chciałbym przeprosić szefów Movistaru, Nairo i całą naszą ekipę. To już nigdy się nie powtórzy. Przyjechaliśmy tu po to, by pomóc Nairo i Alejandro być jak najwyżej w klasyfikacji generalnej i jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Nigdy nie znalazłem się w podobnej sytuacji i po głowie kłębiły mi się różne myśli. Gdy myślę o tym na chłodno, rozumiem, że popełniłem błąd, ale wtedy działałem pod wpływem impulsu, za co jeszcze raz wszystkich bardzo przepraszam

-powiedział skruszony Soler.

Wygląda więc na to, że choć w czasie trwającej Vuelty w Movistarze dojdzie pewnie jeszcze do kilku awantur, to przynajmniej tą jedną mają już za sobą.