Fot. Movistar Team

Dziś Primoż Roglić zdeklasował swoich największych rywali. Większość z nich straciła do niego ponad dwie minuty. Z „wielkiej czwórki” tego wyścigu z mniejszą stratą z Pau wyjeżdża tylko Alejandro Valverde.

Hiszpan stracił do Słoweńca „zaledwie” minutę i 38 sekund, dzięki czemu w klasyfikacji generalnej awansował na drugą lokatę. Traci do Roglicia 1:52, więc nad jeżdżącym w tej samej grupie Quintaną ma już ponad minutę przewagi. Zapewnia jednak, że jego ekipa wciąż nie ma numeru jeden.

„Nairo, ja i cały zespół jesteśmy już naprawdę bardzo zmęczeni ciągłymi pytaniami o to, który z nas jest liderem zespołu. Między nami jest minuta różnicy – na trzytygodniowym wyścigu to bardzo niewiele. Obaj zamierzamy zrobić wszystko co w naszej mocy, by Movistar mógł po wyścigu cieszyć się z sukcesu. Nie mam nic więcej do powiedzenia w tym temacie.”

-mówi poirytowany Hiszpan.

Przekonuje również, że jest zadowolony ze swojego występu i wciąż nie zamierza rezygnować z walki ze Słoweńcem.

„Wszyscy wiedzieliśmy, że Roglić będzie dziś faworytem, no i faktycznie to potwierdził. Jeśli chodzi o mnie, to czułem się bardzo dobrze, choć czasówka była bardzo długa i wymagająca, więc pod koniec czułem się nieco wypompowany. Strata czasu była czymś oczywistym, więc nie mogę mówić o rozczarowaniu. Vuelta potrwa jeszcze dwa tygodnie, więc obecna strata jest jak najbardziej do odrobienia.”

-zapewnia.

Doświadczony Hiszpan wypowiedział się również o Tadeju Pogacarze – zwycięzcy dzwieiątego etapu, który dziś zaliczył kolejny kapitalny występ, dzięki czemu od czwartego Quintany dzieli go już tylko 5 sekund.

„To bardzo utalentowany chłopak. Jest już piąty w generalce, a byłby jeszcze wyżej, gdyby nie kraksa na pierwszym etapie. Dziś pojechał świetnie, a przecież już w górach pokazał siłę. Naprawdę jestem pod wrażeniem”.

-kończy.