fot. ASO / Photo Gomez Sport

Etap dla ucieczki zakończył się… skuteczną akcją uciekinierów. Szósty etap hiszpańskiej nie należał do najciekawszych, lecz wszyscy się tego spodziewaliśmy. Czas na oceny.

Plusy:
Prawie jak w Wogezach
Choć najwięcej powinno mówić się o zwycięzcy etapu, dzisiejszym bohaterem powinien być Dylan Teuns. Belg reprezentujący barwy Bahrain – Merida poczuł krew, podkręcił tempo, wymęczył Davida De la Cruza i przejął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Można powiedzieć, że w porównaniu z etapem TdF na La Planche des Belles Filles, czołowa dwójka zamieniła się miejscami. We Francji to Teuns wygrał etap, a Gulio Ciccone przejął prowadzenie. Tym razem to Herrada zgarnął triumf, a Teuns koszulkę.

Do końca blisko
Choć Paweł Poljański nie jest typem zwycięzcy, dziś do samego końca zawodnik BORA – hansgrohe walczył o triumf. Nie da się ukryć, że przy bardzo przyzwoitej formie Rafała Majki, dobra dyspozycja Zebry jest dla nas ważniejsza od miejsca na etapie (nie licząc triumfu rzecz jasna).

Minusy:
Czarny czwartek
Nie ma chyba na świecie kibica, któremu nie byłoby szkoda ekipy EF Education First. Dla amerykańskiego teamu był to naprawdę fatalny dzień, o którym z pewnością będą chcieli zapomnieć. Nie wiadomo nawet jaki teraz będzie cel podopiecznych Jonathana Vaughtersa. Uran poza wyścigiem, Carthy podobnie, Higuita i Van Garderen bardzo mocno poobijani… Aż przykro o tym mówić. Wracajcie do zdrowia Panowie!

Wizyta na dnie?
Nie sądziliśmy, że kiedyś to powiemy, ale podczas tegorocznej Vuelty ekipa Ineos jedzie naprawdę bardzo źle, a wręcz fatalnie. Dziś David De la Cruz miał naprawdę bardzo dużą szansę na przejęcie koszulki lidera i uratowanie pierwszego tygodnia rywalizacji dla swojego zespołu. Niestety nawet to się nie udało. Czy Brytyjczycy jeszcze się podniosą? Trudno powiedzieć.