fot. ASO / Sarah Menssionier

Drugi etap Vuelta a Espana już za nami. Cóż, hiszpański wyścig szybko nam pokazał, że pod żadnym pozorem oglądając go nie należy doszukiwać się logicznych rozwiązań. Czas na oceny.

Plusy:
Vuelto, dobrze Cię widzieć
Ależ przyjemnie oglądało się końcówkę dzisiejszego etapu. Patrząc na profile etapów tegorocznego wyścigu, bez wątpienia był to jeden z łatwiejszych. Do głosu mieli więc dojść sprinterzy… i doszli, zwołując grupetto. Wystarczyła krótka ścianka, by stawka popękała w szwach, robiąc nam przy tym kapitalne widowisko. No dobrze, Quintana wygrał etap sprinterski. To co dalej? Sajnok najlepszy w Andorze?

El Condor Pasa
Drodzy Państwo, Nairo Quintana wygrał. Nairo Quintana atakował. Nairo Quintana kapitalnie rozegrał praktycznie płaski (jak na hiszpańskie warunki) etap. Choć jest zdecydowanie za wcześnie na wyrokowanie, Kolumbijczyk ostatni raz tak agresywnie pojechał w 2016 roku, kiedy to wygrywał cały wyścig. Odkupienie win na koniec przygody z ekipą Movistar? Niewykluczone.

Bez kalkulacji
W pierwszej grupie do mety dojechało dziś w sumie 3 zawodników, którzy są uznawani za faworytów całego wyścigu. Wygląda więc na to, że Quintana, Uran i Roglic, zupełnie nie przejmując się zbliżającymi się trudnościami, mocno się dziś wyjechali, by zyskać około pół minuty. Czy jest to logiczne podejście do walki o zwycięstwo w całym wyścigu? Absolutnie nie. Dlatego właśnie wspomniane trio tak zyskało w naszych oczach.

Minusy:
Poniżej możliwości
Jak już wielokrotnie zostało podkreślone, porażkę ponieśli dziś kolarze Team Ineos. Problemem nie jest jednak fakt, że zabrakło ich w czołówce. W “dużym peletonie”, który przyjechał prawie 2 minuty po zwycięzcy, znalazło się zaledwie dwóch podopiecznych Dave’a Brailsforda – Salvatore Puccio i David De la Cruz. Co z Poelsem i Geoghegan Hartem? Obaj stracili już dzisiaj 10 minut.

Związane ręce?
To, że dzisiejszy etap był bardzo interesujący jest oczywiste. Jednocześnie jednak pojawia się stosunkowo istotne pytanie – skoro nie na takich etapach, to gdzie mają walczyć sprinterzy czy chociaż szybsi zawodnicy? Ciężko znaleźć odcinek, który będzie im bardziej pasował. Czy w takim razie Jonas Koch, Sam Bennett i Luka Mezgec nie będą mieli szans na sukces?