fot. Astana

Harold Tejada podpisał 2-letni kontrakt z Astaną. Jest już trzecim, po Miguelu Angelu Lopezie i Rodrigo Contrerasie Kolumbijczykiem, z którym kazachski zespół parafował umowę na przyszły sezon. 

– Podpisanie kontraktu z Astaną jest dla mnie spełnieniem dziecięcych marzeń. Pamiętam, że jako mały chłopiec zawsze trzymałem kciuki za ten zespół i marzyłem, by pewnego dnia stać się jego częścią. Udało się. Bardzo dziękuję osobom zarządzającym zespołem za otrzymaną szansę. Zrobię wszystko co w mojej mocy, by jej nie zmarnować. Wydaje mi się, że jestem gotowy na podjęcie tego wyzwania

– powiedział Kolumbijczyk, który w Astanie będzie miał okazję zadebiutować w wyścigach rangi World Tour. 

Wcześniej, z wyjątkiem ubiegłorocznego startu w Tour de l’Avenir, ścigał się jedynie w Ameryce. Jego lista osiągnięć nie jest oszałamiająca, ale ciężko się temu dziwić- w jego zespole od robienia wyników byli inni- choćby uznawany niegdyś za wielki talent Oscar Sevilla, czy uczestnik Giro 2014- Robinson Chalapud.

Większe pole do popisu miał w kategorii u23 i tam jego wyniki były obiecujące. Wygrał mistrzostwo Kolumbii zarówno w wyścigu ze startu wspólnego, jak i w jeździe indywidualnej na czas, natomiast w Mistrzostwach panamerykańskich zajął w tych konkurencjach kolejno 8. i 6. lokatę.

Na ile miarodajne są te rezultaty? Ciężko stwierdzić, jednak Alexander Vinokourov- szef ekipy wierzy w zawodnika.

– Harold jest kolarzem o bardzo dużym potencjale i jesteśmy bardzo ciekawi tego, jak wielki postęp uda mu się zrobić na poziomie World Touru. Szczególnie zaimponował nam swoim występem w mistrzostwach kraju, a potem w Colombia 2.1- wyścigu, w którym startował także nasz Miguel Angel Lopez. Tejada radzi sobie świetnie zarówno na czasówkach, jak i w trudnym terenie, co czyni z niego bardzo interesującego zawodnika, dlatego już nie mogę się doczekać początku naszej współpracy 

– powiedział dwukrotny zwycięzca Liege-Bastogne-Liege.

Na koniec dodał, że życzy swojemu przyszłemu podopiecznemu dużo szczęścia podczas rozpoczynającego się już jutro Tour de l’Avenir. I być może właśnie podczas tego wyścigu dowiemy się czegoś więcej o możliwościach drzemiących w młodym Kolumbijczyku.