fot. Bahrain-Merida / Tour de Suisse

Co musiało się wydarzyć, że aktualny mistrz świata w jeździe indywidualnej na czas, znajdujący się w dobrej formie i w pełni zdrowy wycofuje się z największego i najbardziej prestiżowego wyścigu na świecie tuż przed etapem samotnej walki z czasem? To wie chyba tylko sam Rohan Dennis (Bahrain-Merida). Albo i to nie. 

Ci z Państwa, którzy oglądali transmisję telewizyjną z dwunastego etapu Tour de France, mniej więcej osiemdziesiąt kilometrów przed metą dowiedzieli się, że z rywalizacji wycofał się Rohan Dennis z drużyny Bahrain-Merida. Źle się czuł? Nie. Miał kraksę? Nie. Coś złego wydarzyło się w jego rodzinie? Nie.

– Jesteśmy tym [wycofaniem Rohana Dennisa] bardzo rozczarowani, ponieważ jutro [w piątek] spodziewaliśmy się po nim dobrej jazdy. To była jego decyzja, aby wycofać się w strefie bufetu. Próbowaliśmy z nim rozmawiać, ale on nie chciał

– powiedział wielkiej grupie dziennikarzy próbującej dowiedzieć się, co się stało Gorazd Štangelj, dyrektor sportowy w drużynie Bahrain-Merida.

Początkowo Dennis nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Opuszczając autobus drużyny w towarzystwie swojego agenta i oficera prasowego, nie zatrzymał się, by odpowiedzieć na pytania. Widać to na poniższym nagraniu video.

Wreszcie bardzo późnym wieczorem drużyna Bahrain-Merida opublikowała lakoniczne oświadczenie prasowe z wypowiedzią samego zainteresowanego, który jako przyczynę wycofania z wyścigu podał niedostatecznie dobrą dyspozycję fizyczną.

– Jestem bardzo zawiedziony tym, że opuszczam wyścig w tym momencie. Oczywiście jutrzejszy etap jazdy indywidualnej na czas był dla mnie oraz dla drużyny wielkim celem, ale biorąc pod uwagę moje samopoczucie to jest dobra decyzja, by wycofać się wcześniej. Życzę moim kolegom wszystkiego najlepszego na resztę wyścigu Tour de France i dziękuję wszystkim, którzy kibicowali mi w domach i przy trasach, począwszy od Brukseli. Mam nadzieję, że wrócę i będę mógł ponownie rywalizować w tym wyścigu w nadchodzących sezonach

– powiedział Rohan Dennis.

Z tym, że według Gorazda Štangelja Australijczyk znajdował się w na tyle dobrej formie, by ścigać się w Wielkiej Pętli. Wobec tego dziennikarze obecni we Francji doszukują się innych powodów wycofania – między innymi problemów mentalnych, polegających na zbytniej porywczości i nieumiejętności radzenia sobie z presją.

– To jest wyjątkowy facet, tak to nazwijmy. Wszyscy mistrzowie tacy są. Jeśli chce coś osiągnąć wszystko musi być zrobione na sto procent, a trudno zadowolić kogoś w stu procentach

– odniósł się do tego Štangelj.

I to prowadzi do kolejnego tropu, który – podkreślmy – jest tylko spekulacją.

Dziennikarka brytyjskiego  Eurosportu Orla Chennaoui, widziała jak w czwartkowy poranek Rohan Dennis i kierownictwo Bahrain-Merida spierają się o coś w bardzo napiętej atmosferze. Portal CyclingTips, który powołuje się na opinię tej dziennikarki, donosi również, ża wszyscy byli jego koledzy z drużyny, obsługi i menadżerowie przyznają, że Dennis w agresywny i wybuchowy sposób, z tak zwaną gorącą głową, reaguje nie niewielkie problemy, które można swobodnie rozwiązać. W tym przypadku może chodzić o rower do jazdy na czas, który być może nie był przygotowany tak, jak mistrz świata tego oczekiwał.

Plotki o tym, że sprzęt marki Merida nie odpowiada w pełni Rohanowi Dennisowi krążą już od początku sezonu. Poprzednio ścigał się na rowerze marki BMC, a po przejściu do drużyny z Bahrajnu musiał przesiąść się na inną “maszynę”. Do jego zwycięstwa w Tour de Suisse przypuszczano nawet, że jest to przyczyną jego relatywnie słabych rezultatów w jeździe na czas w porównaniu do ubiegłego roku. Wygrana na 9,5-kilometrowej w Langnau im Emmental jest jak dotychczas jego jedyną w tęczowej koszulce.