fot. Thomas Maheux

Efektywna praca drużyny BORA-hansgrohe, sprzyjająca trasa i moc w nogach przyniosły Peterowi Saganowi (BORA-hansgrohe) zwycięstwo na piątym etapie Tour de France, będące jego dwunastym w karierze w tym wyścigu.

W krętej końcówce etapu do Colmar Peter Sagan, także dzięki pomocy kolegów z drużyny, mógł zachować spokój i skorzystać ze strumienia powietrza powstałego za jego rywalami. Swój finisz rozpoczął kilkaset metrów przed metą, a następnie nikt nie miał wątpliwości, kto jest pierwszy na kresce.

– Tak, jak mówiłem podczas czterech pierwszych etapów – trzeba być cierpliwym i zwycięstwo w końcu przyjdzie. Etapowe zwycięstwo w Tour de France wymaga wysokiej dyspozycji, dobrej taktyki, ale także tego, by kilka rzeczy złożyło się w szczęśliwą całość. To nie jest takie proste. Chciałbym bardzo podziękować moim kolegom za ich fantastyczną pracę. Byli wspaniali i kontrolowali wyścig przez cały dzień. Byliśmy na czele peletonu na płaskich odcinkach trasy, na podjazdach i przed metą. To zwycięstwo jest rezultatem świetnej pracy zespołowej

– skomentował swój środowy sukces Peter Sagan.

Dzięki tej wygranej – a także drugiemu miejscu na lotnej premii – Słowak umocnił ustawił się na dobrej pozycji w wyścigu o zieloną koszulkę. Obecnie przewodzi ze stu czterdziestoma czterema punktami, a drugi, z dorobkiem dziewięćdziesięciu siedmiu punktów, jest Michael Matthews (Team Sunweb). Pomimo to należy wstrzymać się z ogłaszaniem Petera Sagana historycznym zwycięzcą klasyfikacji punktowej, ponieważ do Paryża pozostała długa droga, a po drodze wiele piekielnie wymagających górskich premii do pokonania.

Jednak jak wskazał dyrektor sportowy w drużynie BORA-hansgrohe Enrico Poitschke, jego podopieczny wspinał się dziś bardzo dobrze. Z pewnością jest to efektem zgrupowania wysokościowego odbytego w Stanach Zjednoczonych.

Peter wspinał się dziś idealnie, nie miał żadnych problemów, a na ostatnim podjeździe był znakomicie ochraniany. Myślę, że był świeższy niż inni sprinterzy, dlatego też w końcówce był w stanie wykończyć pracę drużyny i odnieść pewne zwycięstwo

– skomentował Poitschke.

W czwartek 11 lipca w rolach głównych nie zobaczymy Petera Sagana, bowiem zostanie rozegrany górski etap z metą na La Planche des Belles Filles o długości 160,5 km.