Fot. Marek Bala / naszosie.pl

Szef CCC Team Jim Ochowicz wraz ze swoimi dyrektorami sportowymi i kolarzami zadeklarował, że celem drużyny w sto szóstej edycji Tour de France jest przynajmniej jedno etapowe zwycięstwo oraz dobry występ na etapie jazdy drużynowej na czas. 

Mija rok od z jednej strony pełnego niepewności, a z drugiej szczęśliwego dla Jima Ochowicza Tour de France. Niepewnego, ponieważ nie znał przyszłości swojej drużyny, a szczęśliwego, bo Greg Van Avermaet przez siedem dni dzierżył legendarną maillot jaune, co wydatnie przyczyniło się do pozyskania nowego sponsora, jakim został polski businessman Dariusz Miłek i jego firma CCC. Cele jego podopiecznych, poza walką o jak najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej, nie uległy większej zmianie.

– Chcemy animować wyścig od startu do mety, chcemy być widoczni każdego dnia – od startu wyścigu w Brukseli do mety w Paryżu. Chcemy uczynić ten wyścig interesującym zarówno dla nas, jak i dla kibiców. Ponadto ważny dla nas etap odbędzie się w niedzielę, kiedy to zostanie rozegrana jazda drużynowa na czas. Jesteśmy dobrze przygotowani zarówno do niego, jak i do całego wyścigu, w którym chcemy być konkurencyjni

– powiedział Jim Ochowicz.

Dla Grega Van Avermaeta, który pochodzi z Lokeren, Grand Départ w Belgii to wyjątkowa sytuacja, która stanowi dodatkową motywację. 34-latek ma realne szanse ponownie ubrać żółtą koszulkę po etapie jazdy drużynowej na czas.

– Jestem bardzo szczęśliwy, ze największy wyścig na świecie zaczyna się tutaj, w Brukseli. Wyścig będzie przejeżdżał niedaleko mojego domu, także dodaje mi to dodatkowej motywacji

– nie ukrywał Van Avermaet.

Podczas pierwszego etapu kolarze przejadą przez słynne brukowane podjazdy znane z belgijskich wyścigów jednodniowych – Geraardsbergen i Bosberg. Jednak w związku z tym, że znajdą się na początku etapu, to Greg Van Avermaet nie przewiduje, że powstrzymają sprinterów od etapowego zwycięstwa.

– Myślę, że nie wpłyną one na przebieg etapu, ponieważ znajdują się wcześnie. Nie mniej jednak kolarze walczący w klasyfikacji generalnej będą musieli zadbać tam o swoje bezpieczeństwo. Fajnie, że Tour de France przejedzie po tych słynnych podjazdach, znanych z belgijskich klasyków

– dodał Greg Van Avermaet.

Na konferencji prasowej obok swoich kolegów obecny był również Simon Geschke, który w Tour de France 2015 wygrał siedemnasty etap, kończący się wówczas w Pra-Lup. Na finiszu na podjeździe pokonał Andrew Talansky’ego, którego zaatakował w końcówce. Do historii przeszedł poetapowy wywiad z nim, w którym płakał ze szczęścia i z emocji.

W tym sezonie z powodu kontuzji Geschke ma na koncie tylko 27 dni wyścigowych i 3948 km, ale ostatnio dość solidnie ścigał się w Tour of California i w Tour de Suisse. Daje to nadzieję, że w pierwszym tygodniu dopracuje swoją dyspozycję i być może w drugim zabierze się w jedną z odpowiednich ucieczek. Wie przecież, jak to się robi. Zapytaliśmy go o jego samopoczucie, ponieważ zdecydowanie jest kolarzem, którzy może spełnić cel CCC Team, jakim jest etapowe zwycięstwo.

fot. Marek Bala / naszosie.pl

– Rzeczywiście odpadło mi trochę dni wyścigowych, ale starałem się to nadrobić trenując i ścigając się – na przykład w Tor of California. Teraz czuję się dobrze i będę starał się wnieść coś do drużyny i wspólnie z nią powalczyć o etapowe zwycięstwa. Jesteśmy dobrze przygotowani, a ja nie chcę być gorszy

– powiedział Simon Geschke.

Dyrektorami sportowymi w drużynie CCC Team będą Fabio Baldato, Valerio Piva i Piotr Wadecki. Ci trzej panowie będą dowodzili – przypomnijmy: Joeyem Rosskopfem, Simonem Geschke, Patrickiem Bevinem, Sergem Pauwelsem, Gregiem Van Avermaetem, Łukaszem Wiśniowskim, Michaelem Scharem i Alessandro De Marchim.

Z Brukseli Marta Wiśniewska