fot. Team INEOS

Zwycięzca wyścigu Tour de Suisse Egan Bernal urósł do rangi jednego z faworytów do zwycięstwa w nadchodzącym wyścigu Tour de France. Pod nieobecność Chrisa Froome’a to on i ubiegłoroczny zwycięzca Geraint Thomas wystartują jako chronieni kolarze. Który z nich stanie się w pewnym momencie pomocnikiem? 

Trasa tegorocznej edycji Tour de France jest “napakowana” etapami górskimi, położonymi na dużych wysokościach, zwłaszcza w trzecim tygodniu. To przemawia na korzyść Egana Bernala, który zaprezentował podczas wyścigu Tour de Suisse wysoką dyspozycję. W jednym z wywiadów umniejsza jednak swój status, być może zrzucając tym samym ze swoich barków nieco presji. Jest w tym pewnie także szczypta kurtuazji.

– Decyzja należy do drużyny. Dotychczas nie rozmawialiśmy wiele na ten temat. Mamy Gerainta Thomasa, który jest ubiegłorocznym zwycięzcą. Mam do niego duży szacunek, a ponadto jest on w bardzo dobrej formie. Myślę, że powinniśmy mieć do niego szacunek

– powiedział Egan Bernal portalowi CyclingProNet.

Do tej pory 22-letni Kolumbijczyk ukończył tylko jeden wielki tour – Tour de France 2018, gdzie odegrał kluczową rolę w zwycięstwie Gerainta Thomasa. Mówi się nawet, że bez pomocy Bernala nie byłoby ono możliwe. W tym sezonie znakomicie ściga się w prestiżowych tygodniowych “etapówkach” – wygrał Paris-Nice, w Volta a Catalunya był trzeci, a kilka dni temu triumfował w Tour de Suisse. Pokazał tym samym, że potrafi udźwignąć ciężar bycia liderem zespołu.

– Nigdy się niczego nie obawiałem. Zawsze czuję respekt przed moimi rywalami i przed wyścigiem, ale nie strach. Wszystko mieliśmy pod kontrolą

– mówił o Wyścigu dookoła Szwajcarii i kontynuował:

– Z tego, co udało mi się osiągnąć w tym roku muszę być bardziej niż zadowolony. Przejechałem trzy wyścigi rangi World Tour i we wszystkich stanąłem na podium. Jestem bardzo zadowolony z tych wyników.

Drużyna INEOS wciąż nie ogłosiła pełnego i oficjalnego składu na Tour de France.