fot. Movistar Team

Alejandro Valverde (Movistar) nie przestaje zadziwiać. Pomimo 39 lat i niemal dwumiesięcznej przerwy od ścigania był w stanie zwyciężyć na górskim etapie podczas swojego pierwszego startu po długim czasie. Oto, jak skomentował wydarzenia, które miały miejsce na trasie pierwszego etapu La Route d’Occitane.

“El Bala” był zdecydowanie najmocniejszym kolarzem pierwszego etapu tej francuskiej “etapówki” będącej dla niektórych ostatnim etapem przygotowań, a zarazem sprawdzianem dyspozycji, przed wyścigiem Tour de France.

– Ciężko jest ścigać się na takim etapie, gdy jest się po długim okresie bez rywalizacji, ponieważ nie wiadomo, jak zareaguje twoje ciało. Na szczęście wszystko poszło dobrze. Drużyna wykonała dziś fantastyczną pracę. Wraz z EF Education First od samego początku wzięliśmy odpowiedzialność za rywalizację. Po pierwszym podjeździe pod Aubignac poprosiłem swoich kolegów, aby jechali nieco szybciej, abym mógł sprawdzić, jak zachowają się moje nogi. Okazało się, że wszystko jest w porządku. Bardzo lubię ten podjazd. Po tym, jak [moi koledzy] zakończyli swoją pracę, kontrola nad rywalizacją leżała w moich rękach. Rywale nie potraktowali mnie ulgowo, co – biorąc pod uwagę moją pozycję -, jest normalne. Ataki [Rigoberto] Urana i [Eddiego] Dunbara były bardzo mocne, ale na szczęście byłem w stanie na nie odpowiedzieć i wygrać

– relacjonował oficjalnej stronie internetowej drużyny Movistar Alejandro Valverde.

Mistrz świata przyznał również, że w tym sezonie nie ma na koncie aż tylu zwycięstw, co w poprzednich latach, ale jednocześnie zauważył, że w większości wyścigów, w których startuje, notuje miejsca w czołówce. Znakomity występ w Occitane pokazał z kolei, że treningi wykonane w ciągu ostatnich tygodni przynoszą oczekiwane rezultaty. W nadchodzącym Tour de France Valverde ma zamiar pomagać dwóm liderom Movistaru, czyli Nairo Quintanie i Mikelowi Landzie.