fot. Giro d'Italia

Pierwszy etap Tour of Slovenia nie był typowym odcinkiem sprinterskim. Mimo to Pascal Ackermann świetnie się spisał, odnosząc pewne zwycięstwo.

Odcinek otwierający ściganie w Słowenii od początku był przeznaczany sprinterom. Kolarze postanowili jednak mocno urozmaicić ściganie, podkręcając tempo na krótkich i stromych podjazdach, co ostatecznie kompletnie rozbiło stawkę. W całym zamieszaniu ostatecznie najlepiej odnalazł się Pascal Ackermann, który odniósł kolejne piękne zwycięstwo.

Z mojego punktu widzenia, był to niezwykle długi finisz. Zasadniczo zacząłem go 500 metrów przed metą, by dojść do koła atakującego Mezgeca. Co by nie mówić, moje nogi także świetnie się zachowały. Jak widać, zdążyłem zregenerować się po Giro d’Italia, a dobry występ w La Corsa Rosa dodał mi też motywacji. Na podjazdach także czułem się świetnie i miałem dziś naprawdę dużo zabawy na rowerze. Dodatkowo mieliśmy ciągle z przodu Michaela, co tylko pozwalało mi skupić się na sobie

– powiedział Acermann.

Jutro na kolarzy startujących w Tour of Slovenia czeka już trudniejszy etap z Mariboru do Celje. 20 kilometrów przed metą usytuowana jest bowiem stosunkowo ciężka górska premia.