fot. Giro d'Italia

Pomimo że w ucieczce dnia podczas siedemnastego etapu wyścigu Giro d’Italia jechali o wiele bardziej utytułowani i doświadczeni kolarze, to 25-letni Nans Peters (AG2R) zdołał ich pokonać i odnieść pierwsze zwycięstwo w profesjonalnej karierze kolarskiej. Oto jak skomentował swój sukces. 

Dzień wcześniej podopieczni Vincenta Lavenu stracili dobrego i doświadczonego Tony’ego Gallopina. Ten zawód znakomitym atakiem w końcówce etapu do Anterselvy przyćmił Francuz.

– To coś wielkiego. To moje pierwsze zwycięstwo w profesjonalnej karierze i zdobycie go w wielkim tourze jest magiczne.

Na pierwszym podjeździe odjechała ósemka, z takimi kolarzami jak [Thomas] De Gendt i [Jan] Bakelants, a później dojechali [Bob] Jungels i [Davide] Formolo, więc same wielkie nazwiska. Starałem się, aby mnie to nie zdeprymowało. Wiedziałem, że w końcówce będę potrzebował świeżości, aby odpowiedzieć na ataki kolarzy z tak bogatym palmares. W związku z tym nie wykonywałem więcej pracy niż pozostali. Chciałem skoncentrować się na końcówce i przypuścić jeden, a porządny atak. Gdy to zrobiłem, reszta się na siebie oglądała. Zdołałem dobrze oszacować siły i zdobyłem to, co zdobyłem.

1500 metrów przed metą powiedziałem sobie, że mogę to zrobić. Mój dyrektor [sportowy] krzyczał, że nikogo za mną nie ma, a ja wiedziałam, że ostatnie metry zrobią się płaskie i trudne technicznie, dlatego będzie trudno, aby ktoś mnie dogonił. Pewny zwycięstwa byłem już więc 1,5 km przed metą

– relacjonował Nans Peters.

Pozycję lidera w klasyfikacji generalnej utrzymał Richard Carapaz (Movistar), zaś Rafał Majka (BORA-hansgrohe) nieco stracił i spadł o jedno oczko w ogólnym zestawieniu – z szóstego na siódme.