Choć zwycięzcą Liege – Bastogne – Liege został Jakob Fuglsang, zawodnicy ekipy BORA – hansgrohe, którzy zajęli pozostałe miejsca na podium, są więcej niż zadowoleni ze swojego wyniku.

Niedzielna “La Doyenne”, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie była wyścigiem pełnym emocji. Praktycznie wszystko rozstrzygnęło się bowiem na podjeździe pod Cote de la Roche-aux-Facons, gdzie Jacob Fuglsang uciekł rywalom. Ostatecznie miejsca tuż za Duńczykiem przypadły kolarzom BORA – hansgrohe, którzy nie kryli zadowolenia z tego faktu.

Byłem tu już blisko zwycięstwa. Dwa lata temu nie wytrzymałem naporu rywali 300 metrów przed metą. Tym razem, jeśli miałbym jeszcze siłę na dwa dodatkowe obroty korbami, wówczas utrzymałbym koło Fuglsanga. Jazda za Duńczykiem zakończyła by się totalnym wyjechaniem i to w przypadku każdego z zawodników. Wszyscy czekali na jego atak, lecz nie był w stanie na niego odpowiedzieć. Mimo wszystko, druga lokata to też świetny wynik

– powiedział Davide Formolo.

Wiele wskazuje na to, że trwa właśnie mój najlepszy sezon w karierze. Kiedy wyjeżdżaliśmy z Bastogne, byłem prawie pewny, że już po wszystkim, bo daliśmy się zgubić na wiatrach. Na szczęście później wszystko się zjechało. Na ostatnim podjeździe Davide pokazał klasę, a mi zostało jedynie pogonić za innymi. Podium monumentu to zawsze wielki wynik i niezmiernie się z niego cieszę

– dodał Schachmann.

Ostatnia bardzo dobra forma zawodnikó BORA – hansgrohe bardzo dobrze nastraja przed majowym Giro d’Italia. Wówczas jako lider niemieckiego zespołu wystąpi bowiem Rafał Majka.