fot. Mitchelton-Scott

Reprezentantka gospodarzy i jedna z żelaznych faworytek do zwycięstwa w Amstel Gold Race Annemiek van Vleuten (Mitchelton-Scott) musiała uznać wyższość Katarzyny Niewiadomej (Canyon-SRAM). Tym samym niejako zmarnowała się bardzo ciężka praca australijskiego składu. 

Niewiadoma zaatakowała na ostatnim podjeździe pod Cauberg. Pierwszą, która zareagowała na ten ruch była Marianne Vos (CCC-Liv), ale po tym, jak nie dała rady, odpowiedzieć spróbowała van Vleuten.

Przypomniała mi się sytuacja z La Course [van Vleuten ma na myśli to, jak tuż przed metą tego jednodniowego wyścigu we Francji zdołała przed samą linią mety wyprzedzić rodaczkę Annę van der Breggen – przyp. M.W.]. Miałam takie myśli, że ona znajduje się za daleko, ale później zaczęłam wierzyć, że wciąż mogę to zrobić, że to ciągle jest możliwe. Dałam z siebie wszystko. Zobaczyłam małe wzniesienie, wstałam z siodełka i byłam coraz bliżej i bliżej, choć to nie wystarczyło

– powiedziała Annemiek van Vleuten.

Drużyna Mitchelton-Scott rozpoczęła pracę od trzydziestego kilometra wyścigu. Wówczas na czele, aż do podjazdu Eyserboswerg, pracowały Grace Brown, Gracie Elvin oraz Moniek Tenniglo. W tym czasie van Vleuten i Amanda Spratt jechały spokojnie w peletonie, oczekując na kluczowe momenty wyścigu.

Naprawdę uczyniliśmy dzisiaj ten wyścig agresywnym. Widząc, jak mocno wszystkie najlepsze zawodniczki były zmęczone na mecie, myślę, że to jasne, że całkiem nieźle utrudniliśmy wszystkim życie. Oczywiście, że chcieliśmy wygrać i było bardzo blisko, jednak nie sądzę, że moglibyśmy wiele zmienić. Musimy być po prostu zadowoleni z tego rezultatu

– dodał Martin Vestby.

Taki występ daje drużynie Mitchelton-Scott nadzieję w kontekście pozostałych dwóch ardeńskich klasyków – jeszcze trudniejszych, ponieważ bardziej górzystych.

Myślę, że nasza drużyna może z tego występu czerpać pewność siebie w kontekście Flèche Wallonne i Liège-Bastogne-Liège. Możemy być z siebie dumni i ja także jestem z siebie zadowolona, ponieważ to jest mój rodzinny kraj i w takim wyścigu, który ogląda tyle ludzi przy trasie i w telewizji naprawdę chce się startować

– zakończyła Annemiek van Vleuten.