fot. CCC Team

Dla Grega Van Avermaeta ostatnią szansą na zakończenie kampanii wiosennych klasyków z choćby jednym zwycięstwem będzie niedzielny Amstel Gold Race. Choć historia występów w “Piwnym Wyścigu” nie przemawia na korzyść doświadczonego Belga, a niedawny Paryż-Roubaix mógł skutecznie “wyssać” go z sił, on sam wierzy, że Wielkanocną Niedzielę jest w stanie uświetnić długo wyczekiwanym triumfem.

33-latek w otwierającej Tryptyk Ardeński imprezie nigdy nie należał do najważniejszych graczy. Najlepszą pozycję – piątą – wywalczył w 2015 roku, kiedy to w sprincie z niewielkiej grupy wygrał Michał Kwiatkowski. Od tamtej pory stawał na starcie jeszcze dwukrotnie. W 2017 roku, już po odejściu z ekipy BMC jej żelaznego lidera na ten wyścig, Philippe Gilberta, był 12., zaś przed rokiem – 14., tracąc do zwycięzcy niespełna minutę.

Mający już “w nogach” długą kampanię klasyczną Van Avermaet wierzy jednak, że tym razem karta się odwróci, a moc, której nie zdołał wykorzystać podczas Paryż-Roubaix (jak sam mówił, z powodu własnej nieuwagi tracąc szansę na miejsce w ścisłej czołówce), uda się spożytkować w niedzielę.

Mimo braku wielkiego sukcesu, w każdym starcie pokazywałem, że forma jest odpowiednia

– komentuje, cytowany przez oficjalną stronę CCC Team, choć zagadką jest, czy pozostający w szczycie formy od początku marca zawodnik był w stanie ją utrzymać jeszcze przez kolejne siedem dni.

Na plus zadziała na pewno znacząco wzmocniona (i zdecydowanie silniejsza w Ardenach, niż na brukach) ekipa. Wraz z Van Avermaetem do rywalizacji przystąpią między innymi Alessandro De Marchi i Patrick Bevin, którzy nie tylko kąsać mogą rywali atakami, ale w pewnym momencie (jeżeli zajdzie taka potrzeba) sami wziąć na własne barki odpowiedzialność za wynik. W składzie znajdą się również: Jonas Koch, Michael Schaer, Serge Pauwels i Łukasz Wiśniowski.

Przed rokiem w AGR najlepszy okazał się niespodziewanie Duńczyk, Michael Valgren (Astana), który pokonał Romana Kreuzigera (Mitchelton-Scott) i Enrico Gasparotto (Bahrain-Merida).