Fot. Veranda’s Willems - Crelan

Niemal rok po tragicznej śmierci zawodnika Werandas Willems-Crelan – Michaela Goolaertsa – ówczesny menedżer zespołu, Nick Nuyens oraz jego podopieczni zostali ponownie przesłuchani przez francuską policję. „Mam wrażenie, że całą tę sprawę chce się powiązać z dopingiem” – mówił Nuyens, cytowany przez belgijski „Humo”.

Przypomnijmy: 8 kwietnia ubiegłego roku, podczas wyścigu Paryż-Roubaix Goolaerts niespełna 150 kilometrów przed metą stracił przytomność. Błyskawicznie został przewieziony do szpitala w Lille, ale jego życia nie udało się uratować. Miał zaledwie 23 lata.

Lekarze dość szybko orzekli, że przyczyną śmierci kolarza była niewydolność serca. Mimo to francuska policja wszczęła w sprawie śledztwo, a jego przebieg jest, zdaniem Nuyensa, za długi i wyjątkowo nietaktowny.

W marcu zostałem wezwany na przesłuchanie, ale było ono czystym szaleństwem. Pytano mnie o dziwne rzeczy. “Czy to normalne, że taki młody zawodnik umiera?”, “Jak to możliwe?” – słyszałem. Nie potrafiłem znaleźć odpowiedzi

– mówił, podkreślając, że działania francuskich służb mogą sugerować, że starają się one powiązać śmierć Goolaertsa z dopingiem.

Gdyby Michael nie był kolarzem, wszystko na pewno byłoby dużo prostsze. W całej sprawie nie doszukano się niczego podejrzanego, a tymczasem już od ponad roku ja i jego rodzina jesteśmy wciąż nękani

– żalił się.

Urodzony w 1994 roku Goolaerts pierwsze sportowe kroki stawiał w ekipie Werandas Willems. W latach 2015-2016 jeździł w młodzieżowej drużynie Lotto Soudal, w międzyczasie zaliczając worldtourowy staż. Na początku 2017 roku wrócił do zespołu Nuyensa.