fot. CCC Team / Cor Vos

Lider drużyny CCC Team Greg Van Avermaet po raz kolejny pokazał moc i wysoką dyspozycję, ale jednocześnie znowu nie udało mu się odnieść zwycięstwa. W tegorocznej edycji Ronde van Vlaanderen nie sprzyjały ku temu okoliczności – ostatecznie zajął dziesiąte miejsce po finiszu w grupce, która dojechała za zwycięzcą Alberto Bettiolem (EF Education).

Byłem całkiem dobry i jestem zadowolony ze swojej dyspozycji. Myślę, że widzieliście, iż na podjazdach byłem w stanie utrzymać się z najlepszymi. Próbowałem zrobić jakąś różnicę, uczynić wyścig tak trudnym jak to możliwe, ale nie mieliśmy wystarczającej przewagi, zwłaszcza na Paterbergu. Miałem nadzieję, że po ataku [Alberto] Bettiola będziemy gonić go silną grupą, ale wiadomo, że w grupie piętnastu mocnych i szybkich zawodników ciężko jest zorganizować pościg

– relacjonował Greg Van Avermaet dla oficjalnej strony internetowej swojej drużyny.

Na początku drugiej połowy wyścigu Van Avermaetowi pomagali Kamil Gradek, który debiutował we “Flandrii”, oraz Łukasz Wiśniowski. Następnie pracę na rzecz swojego lidera wykonywali Guillaume Van Keirsbulck i Michael Schär.

Wiedziałem, że jeśli pójdę na pełen gaz, to pojadą za mną szybcy kolarze, którzy przez cały dzień nie pracowali. Moim zadaniem nie było doprowadzić ich do linii mety i pozwolić wygrać Flandrię. Zaraz po Muurze przyspieszyłem, ale niestety straciłem trochę energii i na nic się to zdało. Duża grupa się zjechała, a po drugim Kwaremoncie zrobiło się ciężko jak zawsze. Ciężko było odjechać na kolejnych podjazdach. Wielu kolarzy znajduje się na tym samym poziomie, dlatego tak trudno było zrobić jakąkolwiek różnicę. Być może powinienem zachować trochę energii po Muurze. Jeśli wiedziałbym, jak to wszystko się zakończy… Ostatecznie jednak pojechałem w końcówce tak, jak chciałem

– dalej opowiadał mistrz olimpijski.

Dyrektor sportowy Fabio Baldato przyznał, że problemem było to, że Van Avermaet został sam w 25-osobowej grupie, ponieważ w tak dobrym towarzystwie trudno było mu cokolwiek zrobić. Zastrzegł jednak, że do tego momentu “Pomarańczowi” jechali bezbłędnie.

Na ostatnim podjeździe pod Paterberg Greg dał z siebie wszystko, ponieważ wiedział, że musi znaleźć się w mniejszej grupie. Prawie mu się to udało, ale gdy wszystko się zjechało, wszystko działo się na korzyść Bettiola. Wiedzieliśmy, że Greg jest jednym z najsilniejszych, ale oceniając ten wyścig, to był on mocno kontrolowany i nie tak trudny, jak można było się spodziewać

– podsumował Baldato.