fot. Team Sky

Jak wiadomo, Chris Froome skończy w tym roku 34 lata, co może pomału sygnalizować, że jego kariera zaczyna powoli zmierzać do końca. Brytyjczyk jednak nie boi się postępującego czasu, przytaczając przykład Alejandro Valverde.

O wieku Froome’a mówi się ostatnio coraz więcej. Wielu kibiców i specjalistó z całego świata zastanawiało się już, czy jego dyspozycja z sezonu 2017 może się jeszcze powtórzyć, gdyż wtedy, jako 32-letni zawodnik, był w swoim absolutnie najlepszym czasie. W tym roku zegar Brytyjczyka wybije już 34 wiosny, co nawet dla kolarza zaczyna być dość pokaźną liczbą. Mimo to lider ekipy Team Sky jest pewien, że przed nim wciąż kilka lat walki na najwyższym poziomie. Najsilniejszy argument potwierdzający jego tezę? Alejandro Valverde.

Wciąż chcę się ścigać przez kilka kolejnych lat, a widok Valverde będącego w tak doskonałej dyspozycji i wygrywającego mistrzostwa świata tylko utwiertdza mnie w przekonaniu, że jest to osiągalne. Do 38 urodzin mam jeszcze daleko i wiem, że stać mnie jeszcze na bardzo wiele

– powiedział Froome w rozmowie z El Mundo.

W dokładnie tej samej rozmowie Froome zabrał też głos w sprawie budżetów poszczególnych zespołów. Według niego problemem jest nie tyle budżet każdego z zespołów, ale ich umiejętności rozwijania.

Budżet powinien przychodzić wraz z sukcesami. Kiedy zaczynaliśmy swoją przygodę w 2010 roku, nie byliśmy najwięksi w peletonie, ale zaczęliśmy odnosić sukcesy. To pozwoliło nam stać się największymi. Czasem przykro mi patrzeć na zespoły, które wygrywają i notują świetne wyniki, a nie mogą wejść półki wyżej

– dodał Brytyjczyk.

Jak wiadomo, w sezonie 2020 ekipa Sky zostanie przemianowana na Team Ineos. Wiele jednak wskazuje, że sam podmiot może pozostać najbogatszym w peletonie.