fot. UCI

W ostatnich dniach bardzo dużo mówi się o przygotowaniach Victora Campenaertsa do próby pobicia rekordu godzinnego na torze w Meksyku. Belg nie jest jednak jedynym kolarzem, który marzy o poprawieniu wyniku Bradleya Wigginsa. Swoje aspiracje ponownie zgłasza bowiem Mikkel Bjerg.

Młody Duńczyk udowadniał już, że jest jednym z najlepszych czasowców swojego pokolenia. O jego zamiarach próby pobicia rekordu godzinnego mówiło się już od dobrych kilku tygodni, lecz nikt nie znał szczegółowych planów zawodnika. W rozmowie opublikowanej na oficjalnej stronie marki Zipp Duńczyk przyznał jednak, że do czerwca wszystko powinno być jasne.

Ten rok jest dla mnie wyjątkowy. Skupiam się bowiem nie tylko na mistrzostwach świata, ale także na rekordzie godzinnym, który chcę pobić. W ubiegłym roku testowałem możliwości na rowerze torowym i ustanowiłem rekord Danii, nieco przegrywając z rekordem Wigginsa. Tym razem mam zamiar wziąć rower czasowy i lepiej się do tego przygotować. W czerwcu powinienem sprawdzić swoje siły i ostatecznie ustalić kiedy spróbuję swoich sił. Gdzie powalczę o rekord? W Danii lub Szwajcarii. Wyjeżdżanie na wysokość nie jest dla mnie dobrą opcją. Nigdy nawet nie trenowałem w wysokich górach, więc straciłbym za dużo mocy

– powiedział Bjerg.

Przypomnijmy, iż w ubiegłym roku 20-letni zawodnik dwukrotnie zmierzył się z godzinną jazdą na torze. Druga z prób zakończyła się na 53 730 metrach, co oznacza, że już wtedy Bjergowi zabrakło około 800 metrów do rekordu Bradleya Wigginsa.