Fot. naszosie.pl / Marek Bala

Po drugim miejscu w Olmoop Het Nieuwsblad Greg van Avermaet ukończył Strade Bianche na 6. pozycji. Mimo wysokich oczekiwań po podium z ubiegłego tygodnia mistrz olimpijski nie zdołał sięgnąć po pierwsze zwycięstwo w kampanii klasyków.

Van Avermaet był jednym z tych którzy rozerwali wyścig na decydujących sektorach szutru tworząc mocną, 15-osobową grupę faworytów. Jednak w momencie decydującego ataku Fuglsanga, który pociągnął za sobą Alaphilippe’a i Van Aerta lider CCC nie był w stanie odpowiedzieć

Kiedy Fuglsang ruszył ja byłem trochę za daleko. Jak skoczył Alaphilippe nie miałem po prostu nóg by pojechać za nim. Szybko zdałem sobie sprawę że Francuz ma świetny dzień. Jechał bardzo luźno w grupie i wiedziałem, że będzie trudno go pokonać. Ja sam miałem dobry dzień, ale nie tak świetny jak tydzień temu, a tutaj musisz mieć świetny dzień by liczyć się w walce o wygraną

-opowiadał lider CCC.

Po ataku zawodników, którzy finalnie znaleźli się na podium Van Avermaet znalazł się w trudnym położeniu, bo było pewne, że w pościg nie zaangażują się Zdenek Stybar i Yves Lampaert.

Oczywiście próbowałem, ale jak to zazwyczaj bywa w grupie pościgowej, nie szło to tak jak bym sobie życzył. Ktoś zaatakował, ktoś skontrował i wtedy już wiesz, że będzie ciężko. Nie jestem rozczarowany. Wygrał najmocniejszy w stawce.

Tydzień temu drugie miejsce przyszło trudniej niż ten rezultat. Próbowałem osiągnąć coś więcej, ale się nie udało Teraz skupiam się na Tirreno-Adriatico i mam nadzieję, że będę odpowiednio przygotowany na pozostałe wyścigi

-podsumował van Avermaet.