Foto: @gettysport

Nie da się ukryć, że austriacka afera dopingowa obiła się szerokim echem w całym kolarskim światku. Głos w sprawie zabrali m.in. Marcel Kittel i Mathias Brandle.

Dla obu wspomnianych zawodników cała sytuacja jest wielce rozczarowująca. Kittel wracał z Erfurtu, gdy zatrzymywany był Dr Mark Schmidt, będący najprawdopodobniej mózgiem całej dopingowej operacji. Brandle przez lata był za to kolegą Stefana Denifla i Georga Preidlera, którzy zostali już zawieszeni przez UCI w związku z udziałem w aferze.

To moi koledzy, za którymi wręcz wskoczyłbym w ogień. Zawsze stawałem i stawałbym po ich stronie. Nie spodziewałem się, że mogli dopuścić się czegoś takiego. To bardzo rozczarowujące. Jako “czysty” zawodnik czuje się poniżony przez takich ludzi jak oni. Na ich konto wpływały pieniądze z dobrych kontraktów, a także nagrody z poszczególnych wyścigów, które powinny należeć do kogo innego. Liczę, że pozostałe próbki krwi zostaną odpowiednio przyporządkowane i wszystko zadziała jak należy

– napisał Brandle w mediach społecznościowych.

Cieszę się, że zbliża się to już ku końcowi. To niewyobrażalne jak kilka osób potrafi zniszczyć dobre imię niemieckiego sportu. W szczególności boli mnie to, że tym razem “sławne” stało się moje rodzinne miasto. W następnych dniach liczę, że opublikowane zostaną praktycznie wszystkie nazwiska, które były zamieszane w aferę. Należy się to nam

– dodał Kittel.

W następnych dniach, zgodnie z tymi słowami, możemy spodziewać się wypływu informacji dotyczących całego zamieszania.