fot. ASO/Pauline Ballet

Już niedługo Rafał Majka na dobre rozpocznie sezon 2019. Zawodnik BORA – hansgrohe liczy, że sezon 2019 będzie dla niego lepszy, lecz jednocześnie nie podchodzi do swoich startów z jakąkolwiek presją.

Śniadanie prasowe z jednym z najlepszych polskich kolarzy w historii odbyło się dziś w siedzibie Hansgrohe Polska w Hali Koszyki w Warszawie. Tam jeden z najlepszych górali na świecie opowiedział o kilku swoich luźnych przemyśleniach, zaczynając od przyszłorocznych Igrzysk Olimpijskich.

Selekcjoner już do nas dzwonił, bo trzeba obejrzeć trasę. Przydałoby się zrobić rekonesans tak samo jak w Rio, by wiedzieć na czym stoimy. Wtedy jednak zrobiliśmy to w Styczniu, a w Tokio tak się raczej nie da. Najważniejsze, by podczas wyścigu było ciepło i były góry

– powiedział.

Jak wiadomo, celem nr 1 “Zgreda” na sezon 2019 jest Giro d’Italia. Trasa włoskiego wyścigu, podobnie jak w poprzednich latach, będzie niesamowicie trudna, o czym zawodnik doskonale wie.

Między innymi dlatego właśnie jeden z moich treningów w Sierra Nevada miał ponad 6000 metrów przewyższenia, bo czeka nas jeden etap, na którym przejedziemy Mortirolo i Gavię. Czekam, bo ściganie będzie świetne. Cały czas góra – dół i wysokie tempo. Płaskich etapów będzie za to bardzo mało. Trasa jest niezwykle ciężka, między innymi ze względu na wysokości

– dodał.

Jednocześnie jeden z liderów BORA – hansgrohe uchylił rąbka tajemnicy odnośnie rankingu światowego, który dla największych zespołów na świecie jest więcej niż istotny.

W nowoczesnym kolarstwie nie ma czegoś takiego jak wyścig treningowy. W każdym starcie można bowiem nałapać dużo punktów rankingowych. Może ekipa nie naciska na każdego, by je zdobywał, lecz nie da się ukryć, że są one ważne. Wciąż patrzy się na zwycięstwa, ale jednak ranking to ranking

– powiedział Majka.

Jak pewnie wielu kibiców doskonale pamięta, w ubiegłym roku brązowy medalista IO z Rio de Janeiro walczył na trasie Tour de France. Jednym z solidniejszych etapów dla “Zgreda” był ten prowadzący po brukach znanych z trasy Paryż – Roubaix.

Mam wielki szacunek do zawodników startujących w Paryż – Roubaix. Mówi się, że najwięcej o kolarzu mówią góry, ale to nie do końca prawda. Kiedy podczas Tour de France wjechaliśmy na pierwszy sektor, kompletnie nie wiedziałem co się dzieje. Nie zorientowałem się nawet kiedy wróciliśmy na szosę, a amortyzację włączyłem dopiero w połowie odcinka brukowego. Potem niesamowite było nawet przeciąganie mnie po upadku. To pokazało mi jak wyjątkowe jest ściganie na brukach. Według mnie, jazda pod górę potrafi być lżejsza niż walka na kostce

– powiedział z uznaniem zawodnik.

W ostatnim czasie bardzo dużo mówiło się o kondycji psychicznej poszczególnych kolarzy. Wydaje się, że przed najważniejszymi startami Majka wygląda lepiej niż dobrze.

Do sezonu 2019 nie podchodzę z żadną presją, by nie powtórzyć nerwów z Tour de France. Kontrakt mam podpisany, więc jedyne o co będę walczył, to dobre wyniki. Pozostaje mi więc mocno kręcić nogami. Zdrowie mi na to pozwala, więc dlaczego po prostu nie dać z siebie 200%. Damy radę, na spokojnie

– dodał “Zgred”.

Co z pewnością zainteresuje polskich kibiców, bardzo ważny dla zespołu i zawodników jest też start w Tour de Pologne. Jak się okazało, w tegorocznej edycji powinniśmy zobaczyć całą trójkę zawodników.

Tour de Pologne też jest jednym z najważniejszych wyścigów w kalendarzu. Zależy nam na bardzo dobrym rezultacie. Dlatego też w tym roku pojedziemy całą trójką

– zakończył Majka.