fot. Mitchelton-Scott

Brązowy medalista mistrzostw Australii Cameron Meyer (Mitchelton-Scott) rozpłakał się z powodu rozczarowania wynikiem rywalizacji. 30-latek był na bardzo dobrej drodze do zdobycia złotego medalu, ale w końcówce bardzo dynamicznego wyścigu zabrakło mu sił w nogach.

Mistrzostwa Australii zostały rozegrane na wymagającej trasie wokół Buninyong na dystansie 185 kilometrów. Dzięki znakomicie taktycznie rozegranej rywalizacji przez ekipę Mitchelton-Scott, Meyer mógł walczyć w samej końcówce o mistrzostwo, jednak ubiegł go Michael Freiberg (Sunshine Coast), który skorzystał na tym, że ten wraz z Chrisem Harperem (Bridgelane) bawił się na ostatnim kilometrze w kotka i myszkę.

Będę próbował nie płakać zbyt mocno. Nie wiem, czy bardziej jestem zawiedziony sobą, czy tym, że rozczarowałem swoich kolegów. W końcówce widziałem, że chłopcy się zbliżają, ale problem polegał na tym, że w nogach nie pozostało mi nic, abym mógł wykonać to jeszcze jedno przyspieszenie do linii mety. Musiałem zatem grać [z Chrisem Harperem] w kotka i myszkę, ale to się nie udało

– opowiadał po wyścigu bardzo rozczarowany Meyer.

Dla 30-letniego kolarza z Viveash były to jedenaste mistrzostwa Australii, zatem długo przychodzi mu czekać na upragniony trykot czempiona swojego kraju.

Ciężko jest mi to zaakceptować. Stałem już na podium i czekam na tę zielono-złotą koszulkę już tak długo…Mam nadzieję, że mój dwunasty start w przyszłym roku będzie dla mnie szczęśliwy

– dodał Cameron Meyer.

W ten sposób koszulka najlepszego kolarza w “Kraju Kangurów” nie będzie należała do drużyny ścigającej się w World Tourze – Sunshine Coast jest bowiem składem trzeciej dywizji.

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku mistrzem Australii był Alex Admondson (Mitchelton-Scott), który tym razem pracował dla Camerona Meyera.