fot. Team Sky

David Kinjah – pierwszy trener Chrisa Froome’a (Team Sky) z czasów, gdy ten mieszkał jeszcze w Kenii, opowiedział tygodnikowi “Cycling Weekly” o początkach Brytyjczyka z kolarstwem – niełatwych jak to zwykle bywa, ale przejawiających posiadane przez niego cechy zwycięzcy. 

David Kinjah, były zawodowy kolarz i mistrz Kenii, prowadzi drużynę Safari Simbas z siedzibą niedaleko Nairobi. To tam przygodę z kolarstwem zaczynał Chris Froome – syn Brytyjczyków, którzy wyemigrowali do Kenii. Jednak nie bogatych, w przeciwieństwie do większości przybyłych tam z Wysp.

Safari Simbas działa charytatywnie – jej zadaniem jest pomagać biednym, czarnoskórym nastolatkom rozpocząć przygodę z kolarstwem. Kinjah wątpił jednak, że ten biały chłopiec, wyjątek pośród jego podopiecznych, będzie w stanie pracować tak ciężko jak jego koledzy.

Widywaliśmy te białe dzieciaki na rowerach i nigdy nie traktowaliśmy ich poważnie, bo nie byli zbyt dobrzy. To były dzieci bogatych rodziców, osadników tutaj, w Kenii. My zaś wyjeżdżaliśmy na szosy wiedząc, jak ciężkie jest kolarskie życie. To nie był sport dla białych i bogatych – jeśli chcesz być dobrym kolarzem w Kenii, musisz być twardym gościem

– powiedział tygodnikowi “Cycling Weekly” David Kinjah.

Ojciec Chrisa Froome’a mieszkał w Republice Południowej Afryki. Gdy jego syn poszedł do szkoły średniej, ten chciał, by dokończył ją właśnie tam. Uzasadniał to lepiej rozwiniętą kolarską sceną. Froome nie chciał i poprosił nawet Kinjaha, by ten wyperswadował ten pomysł jego ojcu. Jednak Kenijczyk odmówił.

Chris Froome pojechał ostatecznie do RPA, gdzie został kapitanem szkolnej kolarskiej drużyny i na bieżąco informował o wszystkim swojego pierwszego trenera. Krótko potem narodziła się technika pedałowania Brytyjczyka z wysoką kadencją, która dziś stała się jego znakiem rozpoznawczym i zadziwia niemal cały świat.

Powiedziałem mu: masz bardzo szczupłe nogi i nie jesteś zbyt silny. Używaj mniejszego przełożenia i więcej pedałuj. Dałem mu trzytygodniowy program treningowy i powiedziałem: cały czas pedałuj, pedałuj

– wyjaśnił David Kinjah, dodając, że taki sposób jazdy jest po prostu jego osobistym, z którego również korzystał jako kolarz – nie żadna tam naukowo udowodniona technika jazdy.

Kinjah długo nie wierzył w to, że Chris Froome zostanie wartościowym, odnoszącym sukcesy kolarzem. A to, że czterokrotnie wygra Tour de France i sześciokrotnie będzie triumfatorem wielkiego touru (stan na dziś) chyba nikomu się nawet nie przyśniło. Powoli zaczął to dostrzegać właśnie po wyjeździe Froome’a na południe Afryki.

Zaczęliśmy to dostrzegać, że prędzej czy później [Froome] zacznie osiągać sukcesy. Wielokrotnie widziałem go jadącego na rowerze i bardzo zmęczonego, ale nigdy z niego nie zszedł

– przyznaje Kinjah.

Dziennikarze brytyjskiego tygodnika zapytali Davida Kinjaha, czy teraz Chris Froome utrzymuje kontakt z ludźmi, którzy dali mu pierwszą lekcję kolarstwa. Kenijczyk odpowiedział przecząco, ale bardziej z wyrozumiałością niż ze złością, zdając sobie sprawę z jego obecnej sytuacji.

Nie bardzo. On jest teraz niczym bóg, więc go chronią. Ponadto żyje jak Europejczyk, więc nie chcą, żeby przyjeżdżał tutaj, do Kenii, ponieważ uważają to za zbyt ryzykowne. Od jego osoby zależą wielkie pieniądze, dlatego jego życie nie należy już do niego

– zakończył Kinjah.