Fot. Lance Armstrong/Twitter

Lance Armstrong ujawnił w wywiadzie dla telewizji CNBC, że 100 tysięcy dolarów, które zainwestował w aplikację UBER, ocaliło jego rodzinę. Dzięki temu miał pieniądze na spłatę zobowiązań po tym, jak na jaw wyszło, że przez całą swoją kolarską karierę oszukiwał stosując doping.

Przypomnijmy, że kilka miesięcy temu Lance Armstrong zawarł ugodę z amerykańskim rządem federalnym, dzięki czemu zapłacił 5 milionów dolarów, a nie 100 milionów dolarów odszkodowania.

Amerykanin oszacował w programie, że w sumie zawarł około dziesięciu ugód, m.in. z gazetą “Sunday Times” oraz firmą SCA Promotions.

Kiedy to wszystko podliczysz, stratę zagwarantowanych wpływów, opłaty z sądowe procesy i ugody, to wyjdzie gdzieś 111 milionów baksów. Nie było mnie stać, żeby to wszystko ot tak opłacić

– mówił Armstrong w programie, dodając, że gdy w 2009 roku, przed powrotem do ścigania, inwestował w biznes Chrisa Sacci nie wiedział, że to będzie Uber. Myślał, że kupuje udziały Twittera.

Po tym, jak okazało się, że Lance Armstrong podczas swojej kolarskiej kariery i siedmiu zwycięstw w Tour de France stosował EPO, testosteron oraz transfuzje krwi, odwrócili się od niego sponsorzy – m.in. Nike, którą oskarżył o podwójne standardy, porównując działania wobec niego a względem m.in. golfisty Tigera Woodsa i baseballisty Alexa Rodrigueza.

Rzeczywiście uważam, że to są podwójne standardy. Ale OK, nie mam do tego pretensji. A-Rod [Alex Rodriguez] nie zebrał pół miliarda dolarów, by ocalić życie wielu ludzi. Myślę, że jest w tym wszystkim trochę ironii, ale on jest baseballistą

– dodał w programie Armstrong.