Polski Związek Kolarski

Już ósmego grudnia miał odbyć się nadzwyczajny zjazd delegatów PZKol. Jak się jednak okazuje, data została zmieniona na… nie wiadomo jaką.

O ponownych problemach w Polskim Związku Kolarski mówi się już od dobrych kilku miesięcy. Po początkowym uspokojeniu sytuacji związanym z przejęciem związku przez Janusza Pożaka, obecnie wszystko znów się gotuje. Pytanie tylko, czy tym razem uda się ściągnąć garnek z kuchenki na czas.

Jak dobrze pamiętamy, w ostatnich tygodniach w PZKol działo się całkiem sporo. Najpierw rezygnacje z pełnionych funkcji złożyli Katarzyna Dzięcioł – Biełowieżec oraz Robert Radosz. Potem, w wyborach samorządowych, do rady Lubartowa dostał się prezes związku, który w rozmowie z naszym portalem przyznał, że nie będzie mu to przeszkadzać w dalszym rządzeniu kolarską centralą. Sytuacja jednak nie spodobała się samemu Ministrowi Sportu i Turystyki, Witoldowi Bańce.

Niepokojące jest to, że nowy prezes – oprócz tego, że jest byłym kolarzem i biznesmenem – jest również czynnym i aktywnym politykiem, szefem struktur partyjnych. Istnieje duże zagrożenie, że przyczyni się to do skrajnego upolitycznienia PZKol, a ja jestem zdania, że prezesami polskich związków sportowych powinny być osoby absolutnie niezaangażowane politycznie, bezpartyjne i skupione wyłącznie na działalności sportowej

– powiedział Minister w rozmowie z Przeglądem Sportowym.

Początkowo, zgodnie ze słowami Pożaka, wydawało się, że wszystko powinno się zmienić na początku grudnia. Sam prezes przyznał bowiem, że niedługo powinny zostać wybrane nowe władze.

Sprawa w Związku jest bardzo trudna. Wobec tego spodziewam się, że 8 grudnia, podczas zjazdu sprawozdawczego, zostanie wybrany nowy Zarząd, nowe władze, które będą próbowały naprawić ten stan. Ja jestem w sytuacji patowej, bo w ogóle nie mam pieniędzy. Nie ukrywam, że podjęliśmy pewne działania, ale nie mogliśmy ich dokończyć z powodu braku środków finansowych. Dużo ludzi zrezygnowało i zostałem z tym wszystkim sam

– powiedział najważniejszy działacz PZKol.

Jak się okazuje, sprawa nie znajdzie tak szybkiego rozwiązania. Polski Związek Kolarski poinformował bowiem, że nadzwyczajny zjazd delegatów zostaje przełożony i nie odbędzie się 8 grudnia. Jednocześnie nie podano daty rezerwowej, w której miałyby ważyć się dalsze losy polskiego kolarstwa.

W całym zamieszaniu należy pamiętać, iż do możliwego wyboru nowego prezesa, potrzebne byłyby też wybory uzupełniające do władz związku. Jedynymi drogami do rozwiązania sytuacji jest zwołanie przełożonego nadzwyczajnego zjazdu do końca 24 stycznia, lub zgromadzenia sprawozdawczego. To drugie mogłoby jednak ponownie uderzyć w Polski Związek Kolarski. Pojawia się więc pytanie, w co gra obecna władza?