fot. Steel Davis Via Roma

Marcin Białobłocki przed startem sezonu 2018 nie był pewny swojej przyszłości. Po rozstaniu z CCC Sprandi Polkowice długo nie mógł znaleźć nowego pracodawcy a teraz, mimo bardzo dobrych wyników w swojej koronnej specjalności – jeździe indywidualnej na czas – historia się powtarza. “Mam 35 i lat i ludzie myślą, że najlepsze za mną. Są w błędzie” – przekonuje.

– Sezon był dla mnie bardzo udany. Może nie w stu procentach, bo postawiłem sobie bardzo wysokie cele, ale większość założeń spełniłem

– mówił Białobłocki, który sięgnął między innymi po srebrny medal mistrzostw Polski w jeździe indywidualnej na czas (pokonując m.in. Michała Kwiatkowskiego) oraz złoto w jeździe parami. Nie ukrywa jednak, że momentami było ciężko.

– Były problemy z tym, żeby wszystko „ogarnąć”, kłopoty sprzętowe. Rower czasowy budowałem na przykład dzień przed mistrzostwami kraju

– zdradził.

Rok 2018 to dla zawodnika z Sokółki nie tylko sukcesy nad Wisłą, ale i w Wielkiej Brytanii. W maju pobił tamtejszy rekord w jeździe na dystansie 25 mil (42 minuty i 18 sekund, średnia prędkość – 56,18 km/h), a niespełna dwa miesiące później kolejny – na 100 mil (3:17:39, średnia 49 km/h). Oprócz tego zaliczył triumfy m.in. w Primavera Road Race-Devon i Memoriale Roberta Hobbsa, reprezentował także Polskę podczas mistrzostw Europy w Glasgow, gdzie zajął 15. miejsce.

„Polish Machine” zdradził jednak, że miał jeszcze jeden, o wiele poważniejszy cel, z którego realizacji jednak nic nie wyszło.

– Chciałem spróbować poprawić rekord świata w jeździe godzinnej. Wymagało to jednak bardzo dużych nakładów finansowych. Dla mnie, prywatnie, nie do osiągnięcia, choć dla sponsorów byłyby to „drobne”

– mówił, dodając, że na całe przedsięwzięcie potrzebował około 25 tysięcy euro, czyli ponad sto tysięcy złotych.

Być może do takiej próby mogłoby dojść w kolejnym sezonie, o ile Białobłocki… zdecyduje się kontynuować karierę. Zdradził bowiem, że póki co nie otrzymał żadnej oferty współpracy i pożegnanie z rowerem jest realne.

– Mam 35 i lat i ludzie myślą, że to, co dobre, już za mną. Są w błędzie. Zaliczyłem najlepszy sezon w karierze, miałem najlepsze „liczby”, rekordy mocy. Ciągle idę do przodu

– zapewniał. Dodał przy tym, że rozpatrzyłby każdą ofertę, także te od ekip z kraju, gdyż planuje powrót do Polski na stałe.