UCI

Oprócz poruszenia tematów dotyczących pomiarów mocy i kobiecego kolarstwa, prezydent Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) David Lappartient wypowiedział się również na temat Tramadolu oraz innych leków dozwolonych w ramach tzw. systemu TUE. Obie rzeczy wymagają według Francuza zmian. 

Temat Tramadolu powraca co jakiś czas. Ostatnio miało to miejsce po tym, jak Ruch na rzecz Wiarygodnego Kolarstwa (MPCC) wezwał szefa Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) Craiga Reediego do ustąpienia ze stanowiska, podając jako jeden z argumentów, że Tramadol wciąż nie znalazł się na liście substancji zakazanych.

Zdanie na ten temat zabrał David Lappartient, który obiecał, że Unia będzie naciskała, aby ten przeciwbólowy lek został wpisany na listę środków zakazanych.

W związku z tym, że [Tramadolu] wciąż nie ma na tej liście, UCI będzie kontynuowała walkę o to, aby lek ten się na niej znalazł. Będziemy gotowi, aby na początku marca zaprezentować argumenty popierające te działania

– powiedział Lappartient, którego cytuje cyclist.co.uk.

Międzynarodowa Unia Kolarska nie tylko w kwestii Tramadolu powołała zespół ekspertów. Pięciu wyselekcjonowanych naukowców pracuje również nad badaniami, które mają wykazać związki między zażywaniem leków o niskim poziomie kortyzonu a kwestiami etycznymi.

W tym przypadku chodzi o tzw. system TUE, czyli ten, dzięki któremu sportowcy mogą brać niedozwolone normalnie leki, jeśli przedstawią stosowną dokumentację lekarską. Jedni uważają, że chociażby popularne wśród kolarzy kortykosteroidy nie mają “mocy dopingowej”, zaś inni, jak były brytyjski kolarz David Millar, sądzą, że wręcz przeciwnie.