fot. UCI / SWPix

Wyścig ze startu wspólnego elity mężczyzn w ramach MŚ w Innsbrucku naprawdę mógł się podobać. Ostatecznie, po pierwszą tęczową koszulkę w karierze sięgnął Alejandro Valverde, co ucieszyło bardzo wielu kibiców na całym świecie.

Choć “El Bala” był jednym z głównych faworytów do zwycięstwa, do samego końca jego triumf nie był pewny. Ku uciesze bardzo wielu fanów na całym świecie, doświadczony Hiszpan, mimo złej pozycji w końcówce, zdołał odnieść jedno z najważniejszych zwycięstw w karierze. Po zakończeniu rywalizacji, także sam zawodnik nie mógł uwierzyć w to, czego udało mu się dokonać.

To naprawdę niesamowite. Walczyłem przez wiele lat, by w końcu tego dokonać. Moi koledzy wykonali dziś kapitalną pracę. Wystawiłbym im ocenę 10 na 10. Finałowy sprint był długi i trudny. Każdy z zawodników w czołówce wiedział bowiem, że będę tam niebezpieczny. Postanowiłem więc zacząć finisz 300 metrów przed metą, co okazało się dobrą decyzją. Nie przesadzę mówiąc, że w końcu marzenie się spełniło. Od kiedy pamiętam, chciałem zostać mistrzem

– powiedział Valverde.

Choć wydaje się to być niewiarygodne, dzisiejszy medal jest już szóstym medalem “El Bali” w mistrzostwach świata. Mimo to, do dziś nie udało mu się zdobyć tytułu. Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości komu tęcza należała się bardziej?