ASO Tour de France / letour.fr

Belgijskie media donoszą, że niemiecka drużyna BORA-hansgrohe negocjuje przedłużenie kontraktu z trzykrotnym mistrzem świata Peterem Saganem, mimo że jego kontrakt obowiązuje do końca 2019 roku. Ralph Denk i spółka chcą wykorzystać jego potencjał sportowy i marketingowy. 

Jeśli wierzyć belgijskim mediom, a konkretnie agencji Belga, drużyna BORA-hansgrohe ogłosi niebawem przedłużenie kontraktu z Peterem Saganem.

Oczywiście, że my i nasi sponsorzy chcemy zatrzymać Petera. Obecnie jesteśmy w fazie negocjacji, ale nie wyznaczyliśmy sobie żadnej daty, do której musielibyśmy je zakończyć. Mamy czas

– powiedział Ralph Denk.

Przeważnie negocjacje w sprawie kontraktów kolarzy z drużynami prowadzi się przed i w trakcie Tour de France. Jednak czasami, gdy ma się do czynienia z wielkimi gwiazdami, czyni się odstępstwa od tej reguły, by wykorzystać ich ogromny potencjał i zapobiec odebraniu ich przez konkurencyjne ekipy. Przykładem niech będzie casus Chrisa Froome`a, z którym drużyna Sky przedłużyła kontrakt w 2017 roku, mimo że obowiązywał do końca 2018 roku.

Status Petera Sagana jest jasny – Słowak to trzykrotny mistrz świata, zwycięzca kolarskiego monumentu Paryż-Roubaix i sześciokrotny zwycięzca klasyfikacji punktowej w Tour de France. Z uwagi na swoją barwną osobowość przyciąga rzesze kibiców – na szosy i przed telewizory.

On [Peter Sagan] jest mistrzem ze wspaniałą charyzmą

– uważa Denk.

Sagan należy do najlepiej opłacanych kolarzy w peletonie. Jego umowa przed sezonem 2017 opiewała na cztery miliony euro. Chris Froome zarabia rocznie cztery miliony funtów brytyjskich, natomiast tegoroczny zwycięzca Tour de France Geraint Thomas podpisał kilka tygodni temu kontrakt z Team Sky na trzy i pół miliona funtów.

28-letni Słowak ukończył niecały tydzień temu hiszpańską Vueltę bez etapowego zwycięstwa, ale z czterema drugimi miejscami – włącznie z prestiżowym sprintem na ulicach Madrytu. W niedzielę 30 września przystąpi do obrony tytułu mistrza świata, ale nie daje sobie wielkich szans.

Jadę tam bardziej po to, aby założyć słowacką koszulkę, ponieważ jestem to winien mojemu krajowi. Zobaczymy, co się wydarzy, ale nie mam żadnej nadziei

– skwitował Sagan, którego licząca prawie osiemdziesiąt kilogramów masa ciała może okazać się jego przeciwnikiem na górskiej trasie z przewyższeniem sięgającym pięciu tysięcy metrów.