fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Szesnasty etap Vuelta a Espana za nami. Jak można było się spodziewać, czasówka wprowadziła sporo zamieszania w klasyfikacji generalnej. Czas na oceny.

Plusy:
Mów mu Fabian
To, co zrobił dziś Rohan Dennis należy na naprawdę wielkie słowa uznania. Coraz bardziej doświadczony Australijczyk zaczyna niszczyć rywali we wszelkich czasówkach, stając się jednym z największych faworytów do zdobycia mistrzowskiego tytułu w Innsbrucku. Czy mamy do czynienia z narodzinami drugiego Fabiana Cancellary? Wszystko stanie się jasne za kilkanaście dni.

Początek szarży
Co by nie mówić, bardzo pozytywnie zaskoczył dziś duet Steven Kruijswijk – Enric Mas. Szczególnie pierwszy z wymienionych zawodników pojechał bardzo dobrą czasówkę, wyraźnie dając do zrozumienia, że wyścig się jeszcze nie skończył. Niewykluczone, że dzisiejszy występ jest początkiem szarży wymienionych zawodników, którzy mogą wciąż marzyć nawet o zwycięstwie w całej imprezie. Wszystko jednak jest w rękach Simona Yatesa.

Dobrze i stabilnie
Po niedzielnej kraksie, nieco obawialiśmy się dzisiejszej postawy Michała Kwiatkowskiego. Jak widać, zupełnie niesłusznie. Były mistrz Polski w tej specjalności pojechał bardzo solidnie, notując kolejny dobry rezultat. To też daje całkiem duże nadzieje na mistrzostwa świata w Innsbrucku. W końcu po dobrych kilku dniach odpoczynku, Kwiato może być w stanie nawet powalczyć o pierwszą piątkę w jeździe na czas.

Minusy:
Kolumbijski klasyk
Drodzy Państwo, ilu kolumbijskich kolarzy potrafiło dobrze jeździć na czas? Ciężko stwierdzić. Wydaje się jednak, że nie będzie to kwota przekraczająca 15%. Dziś udowodnili to Nairo Quintana i Miguel Angel Lopez, którzy bardzo oddalili się od potencjalnego zwycięstwa w hiszpańskiej Vuelcie. Z drugiej strony, może dzięki temu będzie ciekawiej?