Foto: © Chris Auld Photography / BMC Racing Team

Poprzednie etapy następujące po dniach wolnych od pracy gwarantowały liderom na klasyfikację generalną bardzo łagodne przetarcie, jednak dziś nie będzie mowy o odpoczynku. Ci, którzy odpoczywali zadowoleni z siebie po świetnych występach w górach Kantabrii i Asturii bardzo szybko mogą wypracowaną przewagę stracić, bo jazda indywidualna na czas nie jest domeną większości z nich…

Szczególnie taka, która wiedzie po bardzo płaskiej jak na standardy Vuelty trasie. Co prawda realnie zawodnicy zmierzą się z przewyższeniem o łącznej wartości ok. 590 metrów, a nie 390, jak sugeruje książka wyścigu, jednak jedyną poważniejszą przeszkodą będzie bezimienny i niekategoryzowany podjazd pokonywany po wyjeździe z Novales. Jego najtrudniejszy fragment to zaledwie jeden kilometr o średnim nachyleniu ok. 6%, jednak zważywszy na długość trasy (32.7 km) i fakt, że jest on umiejscowiony w jej środku, może to zaważyć na ostatecznym wyniku rywalizacji.

Meta etapu ulokowana została obok Oscar Freire Sports Complex – kompleksu sportowego w Torrelavedze, skąd pochodzi ten niezapomniany spryciarz. Może wyskoczy skądś kilometr przed metą i ukradnie wszystkim show?

Oto co pisaliśmy o dzisiejszym etapie jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 16, 11 września 2018: Santillana del Mar > Torrelavega jazda indywidualna na czas (32 km)

Co górale nadrobią tuż przed dniem wolnym od pracy, bardzo szybko mogą roztrwonić, gdyż relatywnie długi i jak na standardy hiszpańskiego wielkiego touru niepagórkowaty etap jazdy indywidualnej wyraźnie faworyzuje zawodników specjalizujących się w tej dyscyplinie.

Podczas gdy inni kolarze świetnie odnajdujący się w jeździe na czas po lekko pofałdowanym terenie próbowali swoich sił w walce o dobre miejsce w klasyfikacji generalnej Vuelty lub etapowe zwycięstwa, o Rohanie Dennisie (BMC Racing) słuch zaginął w momencie, kiedy stracił on czerwoną koszulkę. Można więc liczyć, że Australijczyk będzie relatywnie wypoczęty i w pełni gotowy do walki o swój drugi triumf w tegorocznej edycji wyścigu.

Każdy inny wynik stanowić będzie we wtorek mniejsze lub większe zaskoczenie, jednak o taką niespodziankę spróbują się pokusić przede wszystkim Victor Campenaerts (Lotto Soudal) i Nelson Oliveira (Movistar).

W poszukiwaniu czarnego konia warto zwrócić uwagę na Wilco Keldermana (Team Sunweb), Jonathana Castroviejo (Team Sky), Iona Izagirre (Bahrain Merida), Andreya Amadora (Movistar), Tonego Gallopin (Ag2r-La Mondiale), Fabio Felline (Trek-Segafredo) i Alessandro De Marchiego (BMC Racing).

W klasyfikacji generalnej Vuelty już dziś może nastąpić zmiana lidera, choć uzależnione jest to od bardzo trudnych do przewidzenia czynników. Sprawą najmniej pewną jest postawa Alejandro Valverde (Movistar), który niesamowitymi występami w jeździe na czas potrafi wyścigi wygrywać równie często, jak fatalnymi przegrywać. Stawka jest jednak wysoka, a forma którą Hiszpan zaprezentował na zupełnie nieodpowiadających mu podjazdach wskazuje, że to on dziś po południu założy czerwoną koszulkę. I to nawet, jeśli Simon Yates (Mitchelton-Scott) pojedzie tak dobrze, jak podczas etapu jazdy na czas z metą w Rovereto.

W stylu Valverde na czas jeździ również Miguel Angel Lopez (Astana), który jako młodszy kolarz imponował wszechstronnością, jednak w szeregach zawodowców częściej w tej konkurencji traci, niż zyskuje. Nie można jednak całkowicie przekreślać jego szans na wykręcenie świetnego wyniku, gdyż raz na jakiś czas ciągle zdarza mu się błysnąć formą.

Pełną zapowiedź 73. edycji Vuelta a España można znaleźć > tutaj.

Mapy i profile tutaj

Lista startowa tutaj

Plan transmisji TV > tutaj