fot. Team Sky

Michał Kwiatkowski (Team Sky) udzielił podczas pierwszego dnia odpoczynku hiszpańskiej Vuelty szczerego wywiadu Alasdairowi Fotheringhamowi z portalu Cyclingnews i magazynu “Pro Cycling”, który śledzi poczynania Polaka i dobrze zna temat wyścigu Tour de Pologne. Mistrz Polski zdradził mu kulisy trudnych dla niego etapów siedem-dziewięć. 

Fotheringham sprawozdał, że Michał Kwiatkowski, stojąc na szczycie wietrznej La Covatilli, nie był w stanie ubrać kurtki z powodu bolącej po kraksie na zjeździe do Pozo Alcon na siódmym etapie ręki. W rezultacie 6-kilometrowy zjazd do autobusu Team Sky pokonał w samej koszulce, ze świadomością, że stracił ponad dwie minuty.

Dzień później wyjaśnił brytyjskiemu dziennikarzowi, że boląca ręka nie jest jego największym problemem. Dokuczają spięte mięśnie i ścięgna w nogach, które stały się takie po silnym uderzeniu w asfalt. W związku z tym “Kwiato” przeżył krytyczny moment w sobotę, podczas etapu do Almaden.

Oczywiście, że miało to swój skutek w sobotę. Tego dnia nie byłem sobą. Jeśli miałbym wskazać jeden dzień, w którym nie myślałem o klasyfikacji generalnej, to był właśnie ten. Po prostu nie istniałem i cierpiałem jak pies

– mówił Michał Kwiatkowski.

Po takim dniu jak ten, Polak potrzebował dobrego występu w niedzielę, by zapomnieć o tym, co złe. Dlatego siedział na kole Rafała Majki, który próbował rozrywać grupę faworytów podczas wspinaczki na La Covatillę, robiąc dobre miejsce dla Emanuela Buchmanna, lidera drużyny BORA-hansgrohe.

Próbowałem zrobić wszystko i nie odpuścić, naprawdę nie chciałem kalkulować. Gdy przytrafia ci się taki dzień jak sobota, chcesz zmienić podejście, powalczyć o etap, i właśnie dlatego Sky pracowała na czele peletonu do ostatniego podjazdu. Ostatecznie zapłaciłem za te ambicje, chociaż mogło być o wiele gorzej. Ponad dwie minuty straty, to nie jest katastrofa

– powiedział Kwiatkowski.

Tegoroczny zwycięzca Tour de Pologne i współautor zwycięstwa Gerainta Thomasa w Tour de France, wciąż zajmuje piętnaste miejsce w klasyfikacji generalnej ze stratą 2 minut i 10 sekund do lidera Simona Yatesa (Mitchelton-Scott).

Nie uważam, że straciłem szanse na dobre miejsce w “generalce”. Start w dwóch wielkich tourach w sezonie jest dla mnie nowym doświadczeniem i towarzyszy mi mentalność, aby zrobić dosłownie wszystko, żeby pozostać z najlepszymi. Nawet jeśli straciłbym na Covatilli piętnaście minut i tak nie zmieniłbym taktyki na walkę o etapowe zwycięstwa

– zakończył Michał Kwiatkowski.

Po wyścigu Vuelta a Espana Polak niemal od razu uda się do Innsbrucka, gdzie zostaną rozegrane mistrzostwa świata. Spędzi tam dziesięć dni – zrobi rekonesans trasy, a na początek czempionatu wystartuje w jeździe drużynowej na czas. W tej konkurencji był mistrzem świata z drużyną Omega Pharma – Quick Step (obecnie Quick-Step Floors) w 2013 roku. W wyścigu ze startu wspólnego triumfował rok później, w hiszpańskiej Ponferradzie.